Niestety, to Amerykanie wymyślili długi weekend.
Wszystkie święta poprzenosili sobie na poniedziałki, żeby było dzień wolnego więcej. Od 1971 r. wszystko co się da, przenieśli ustawowo na poniedziałki.
Normalnie. Urodziny Martina Luthera Kinga są 15 stycznia? To święto mają w trzeci poniedziałek stycznia. W lutym są urodziny Waszyngtona? No to zamiast 22 lutego świętuje się je w trzeci poniedziałek tego miesiąca. I tak dalej ze wszystkim.
Próbowali przenieść 11 listopada (Dzień Weteranów – red.), ale było tyle protestów, że odpuścili, no i 4 lipca jednak przypada 4 lipca.
Nieporozumienie.
Skądże, niepodległość ogłoszono 2 lipca.
Nie było mnie przy tym, ale pewnie tak.
Tego dnia przyjęto tekst Deklaracji Niepodległości, ale niepodległości już wcześniej ogłoszonej. I w dokumentach uczestników tych wydarzeń jest jasno napisane, że „odtąd Amerykanie będą zawsze świętować ten dzień”, czyli 2 lipca.
Nawalili już przy pierwszej rocznicy.
Tak, kompletnie zapomniano, że właśnie przypada rocznica niepodległości. Ktoś przypomniał sobie w środku dnia i w popłochu szybko zorganizowano obchody 4 lipca. A potem już tak zostało.
