Rosyjski ekspert o wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Polsce: na Kremlu budzi obawy związane np. z projektem tarczy antyrakietowej. Komentarz polskich ekspertów do słów rosyjskiego politologa: Rosjanie bez skrupułów patrzą na to, jak na rywalizację.

Zdaniem rosyjskiego politologa i historyka z Wydziału Historii Współczesnej Krajów Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej Rosyjskiej Akademii Nauk - Wadima Wołobujewa, Moskwa spodziewa się, że przede wszystkim Polska będzie się aktywnie starała, by USA aktywizowały swą politykę w stosunku do Rosji.

Zdaniem Wołobujewa dla Rosji ma znaczenie fakt, że Trump przybywa właśnie do Warszawy. Jego wizytę Moskwa będzie postrzegać "przez pryzmat tak zwanych +mocarstwowych zapędów+ Polski". Jak tłumaczy Wołobujew, władze Rosji uważają, iż "Polska stara się odbudować swoje wpływy" w regionie, jako kraj najludniejszy, najsilniejszy militarnie i gospodarczo. Moskwa sądzi, że Warszawa będzie promowała projekt obliczony na budowę "nowego kordonu sanitarnego wymierzonego przeciwko Rosji, rozlokowanie systemu tarczy antyrakietowej i w pewnej mierze stworzenia niejakiej konkurencji wobec Rosji".

Reklama

"Moim zdaniem władze polskie kierują się teraz nieco innymi motywami niż te, które przypisują im władze rosyjskie, ale w Moskwie tak właśnie na politykę polską się patrzy - faktycznie, przenosi się na Polskę własne standardy - to, jak teraz Rosja próbuje działać" - powiedział Wołobujew. Jak zauważył, w Moskwie odwoływanie się do wartości ogólnoeuropejskich postrzegane jest jako "gadanina, demagogia". W ocenie władz Rosji "głównym celem jest odbudowa wpływów Polski, w pewnej mierze odbudowa starego projektu Międzymorza" i "w istocie rywalizacja dwóch państw - Rosji i Polski", choć tym razem Polska "próbuje się oprzeć na państwie potężniejszym, na Ameryce - i ma duże szanse, by osiągnąć w tym sukces".

Zarazem - zdaniem eksperta - Moskwa patrzy na tak oceniane przez nią polskie inicjatywy sceptycznie. Rosja ma bowiem teraz dobre stosunki z Węgrami, premier tego kraju Viktor Orban "odszedł od polityki antyrosyjskiej", tymczasem bez Budapesztu "projekt Trójmorza wygląda dość wątpliwie". Także Czechy, "również mające niebagatelną rolę w regionie", zmniejszają swoje wydatki wojskowe i - według Wołobujewa - "dość negatywnie patrzą na politykę zagraniczną Polski".

Z tych względów, zdaniem politologa, "Moskwa z jednej strony niepokoi się tymi - mówiąc w cudzysłowie - +imperialnymi+ ambicjami Polski, a z drugiej uważa, że są one mało realistyczne". Władze Rosji zakładają, że "jeśli Polacy będą mogli się na kimś oprzeć w swoich ambicjach przeciwstawiania się Rosji, to przede wszystkim na Stanach Zjednoczonych i na Ukrainie. W zasadzie Polska nie ma w tym względzie innych sojuszników" - podsumowuje ekspert.

Analizę rosyjskiego eksperta skomentowali polscy eksperci ds. stosunków międzynarodowych:

Dr Jacek Bartosiak z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego zauważa: "Analiza Wołobujewa oddaje perspektywę myślenia Rosjan o regionie, o Polsce i o sytuacji geostrategicznej w Europie Środkowo-Wschodniej. Znamienne jest to, że opiera się on na obiektywnej ocenie geostrategii i geopolityki, pozbawionej jakichkolwiek ideologicznych naleciałości. Od kilku wieków jest to bardzo charakterystyczne, niezmienne myślenie Rosji, na temat tej przestrzeni. Według Rosji toczy się rywalizacja między ambicjami Polski i ambicjami rosyjskimi i to jest kolejna odsłona tej rywalizacji, tym razem przy wykorzystaniu sił Ameryki. Ważne jest, jak na to patrzą Rosjanie. Otóż bez jakichkolwiek skrupułów patrzą na to jak na rywalizację. Według Rosjan, Polska w tej grze oprócz Ukrainy i Stanów Zjednoczonych nie ma żadnych sojuszników".

Dr Jan Wiśniewski, wykładowca Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i WSKSiM w Toruniu: "Nieprawdą jest, że Czechy negatywnie patrzą na polską „wschodnią” politykę zagraniczną oraz że zmniejszają wydatki wojskowe. Wręcz przeciwnie, Czechy są zainteresowane programami zbrojeniowymi i planują zwiększyć wydatki wojskowe we współpracy m.in. ze stroną polską. Co do prezydenta Węgier, to Viktor Orban prowadzi i zawsze prowadził swoją politykę – politykę węgierską. Starał się równoważyć stosunki z Brukselą i Moskwą, ale jest człowiekiem, który w konkretnym przypadku idzie w stronę realizacji interesów europejskich i nigdy nie wycofywał się z udziału w projekcie Trójmorza.

"Rosja obawia się przyjazdu Trumpa. Wizyta w Polsce podkreśli rolę Stanów Zjednoczonych jako lidera w kontekście zaangażowania na wschodniej flance. Inaczej będą brzmiały wezwania Trumpa do zwiększenia nakładów na obronę przez sojuszników europejskich, gdy ten przekaz pojawi się w Polsce. Myślę, że gniew elit rosyjskich kieruje się w stronę Polski m.in. właśnie z tego powodu. Nie przypadkowo miała miejsce ostatnio dostawa złej jakości gazu z Rosji do Polski; myślę, że jest to również pewien sygnał mający pokazać zaniepokojenie Kremla tego typu pomysłami".

>>> Czytaj też: PwC: Kraje Trójmorza to prawie 30 proc. terytorium UE. Ta idea wzbudza zainteresowanie USA