Tak zaczynamy?
To chyba jedno z najohydniejszych kłamstw na mój temat.
Nie sądzę. Jakiś oszołom udający polskiego patriotę to wymyślił. Pewnie taki, co chodzi z napisem na koszulce „Polska Walcząca”, ale nie zna daty wybuchu Powstania Warszawskiego. To jest poziom drugiej strony – nie ma argumentów merytorycznych, nie potrafi się dyskutować, to się wymyśla różne draństwa i bzdury.
Rzadko kiedy ktoś wzbudza moją agresję. Ludzie mają prawo mnie obrażać, mówić, co o mnie myślą. Mogą mnie wyzywać od komuchów, ubeków, bo po mnie to spływa. W 1989 r. miałem 11 lat, więc ani komuchem, ani ubekiem być nie mogłem. Jednak myślę, że gdybym spotkał tego kogoś, kto wymyślił, że jestem wnukiem Gomułki, to nie ręczę za siebie. Delikatnie mówiąc – doszłoby do rękoczynów. A wie pani dlaczego? Bo niezwykle szanuję pamięć o obydwu, nieżyjących już, moich dziadkach. Zresztą ci, którzy mnie obrażają, najpierw zrobili ze mnie syna Gomułki, potem jednak sprawdzili, że urodziłem się w 1978 r.
Mój ojciec to Józef Budka. Najlepszy tata na świecie!
Tak, powiatowych. I nawet jest w koalicji z PiS. A Wadowicami rządzi fajny człowiek, burmistrz Klinowski. Lewak, jak o nim mówią, bo walczył o legalizację marihuany. Wadowice to bardzo specyficzne miasto. Tato był samorządowcem, działał w polityce, mama zawsze od polityki stroniła, ale za to zaraziła mnie miłością do prawa. Tato od 1990 r. był dwie kadencje radnym w Zabrzu, wiedziałem więc, co to są uchwały, co to jest samorządność. Pamiętam, jak zmieniano nazwy ulic, jak dwie noce uchwalano podatek od posiadania psów.
Startował dwukrotnie do Sejmu – z Unii Pracy i Samoobrony – ale mu się nie powiodło.
Bardzo mi kibicuje.
Dlatego tak bardzo cieszył się, gdy mi udało się wejść do Sejmu z 11. miejsca na liście. Ale ojciec był zawsze bardziej lewicowy niż ja. Z przekonania.
Centrowy. Dla mnie wzorem byli Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki.
Mniej. Kiedy był spór Mazowiecki – Wałęsa, to byłem za Mazowieckim.
