Szwed odpowiadał na pytanie Nowoczesnej o negocjacje ws. zmiany przepisów dyrektywy o pracownikach delegowanych, zakończone 23 października 2017 r.

Zdaniem posła N Mirosława Suchonia "w efekcie klęski rządu PiS" państwa UE przyjęły przed tymi negocjacjami stanowisko "skrajnie niekorzystne dla polskich firm i polskich pracowników". Chodzi o czas, po którym pracownik delegowany byłby objęty prawem pracy państwa goszczącego. Francja, wspierana przez kilka innych zachodnich krajów, forsuje zapis, aby czas ten wynosił do 12 miesięcy. Polska chciała, by pracownicy mogli być delegowani na 24 miesiące.

"Proszę nie używać słowa klęska, skandal, bo tak nie jest. To jest bardzo trudny kompromis, który wypracowaliśmy po ciężkich negocjacjach, ale piłka jest dalej w grze. Możecie się do tego też dołączyć" - zwrócił się do parlamentarzystów wiceminister Stanisław Szwed.

Reklama

Zaznaczył, że negocjacje w sprawie zmiany dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników są na pierwszym etapie. Jak dodał, "Polska nie poparła wypracowanego w radzie porozumienia, ze względu na niesatysfakcjonujące rozwiązania w zakresie transportu drogowego, które były jednym z kluczowych elementów prowadzonych negocjacji?. Podkreślił, że transport nie został wyłączony z zakresu dyrektywy, ale Rada Europejska przewiduje "zawieszenie stosowania zmienionych przepisów w sprawie delegowania do czasu wejścia w życie regulacji sektorowych przedstawionych przez Komisję Europejską w ramach pakietu".

W ocenie wiceministra objęcie transportu regułami delegowania pracowników będzie miało negatywny wpływ na funkcjonowanie branży transportowej, swobodny przepływ towarów i konkurencyjność europejskiej gospodarki. Wiceminister zaznaczył, że ta sprawa nie jest jeszcze "rozegrana".

Kolejnym powodem braku poparcia Polski dla wspomnianego porozumienia miała być kwestia tzw. długoterminowego delegowania pracowników.

"Polska wypowiadała się za 24 miesięcznym okresem delegowania. W toku negocjacji uzgodniono, iż co do zasady delegowanie będzie trwało 12 miesięcy, ale przez złożenie przez usługodawcę umotywowanej notyfikacji zostanie wydłużone do 18 miesięcy. To jest kompromis między 12 a 24 miesiącami" - powiedział Stanisław Szwed.

Wiceminister dodał, że pozostałe elementy stanowiska rady "wychodzą naprzeciw oczekiwaniom naszego kraju"

"Bardzo ważna kwestia, która została przyjęta zgodnie z naszymi oczekiwaniami, czyli koszty zakwaterowania, wyżywienia i transportu wypłacane są zgodnie z przepisami państwa wysyłającego, a nie, jak postulowały inne państwa, państwa przyjmującego" - dodał Szwed.

Zapewnił, że wypracowany "kompromis jest ważnym punktem wyjścia do dalszych negocjacji".

Komisja Europejska propozycję nowelizacji dyrektywy z 1996 r. w sprawie delegowania pracowników w UE przedstawiła w ubiegłym roku. Najważniejszą proponowaną zmianą jest wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle, co pracownik lokalny za tę samą pracę. Ma mu przysługiwać nie tylko płaca minimalna, jak jest obecnie, lecz także inne obowiązkowe składniki wynagrodzenia, takie jak premie czy dodatki urlopowe.

>>> Czytaj też: Ekspert: decyzja ws. pracowników delegowanych to pokaz siły bogatej Europy