Romaszewska: Sędziowie bardzo długo pracowali na to, by absolutnie nikt nie oglądał tego, co robią [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 października 2017, 09:23
Zofia Romaszewska Fot. Darek Golik
Zofia Romaszewska - działaczka społeczna, uczestniczka opozycji demokratycznej w PRL. Razem z mężem Zbigniewem Romaszewskim współtworzyła Biuro Interwencyjne KSS KOR i Radio Solidarność. Jest doradcą społecznym prezydenta RP Andrzeja Dudy. Dama Orderu Orła Białego. Fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
Żaden z ministrów sprawiedliwości, może poza Lechem Kaczyńskim, nie lubił kontroli społecznej. O to się wszystko rozbijało. Poza tym ministrowie musieliby zadrzeć z sędziami, którzy bardzo długo pracowali na to, by nikt, absolutnie nikt, nie oglądał tego, co robią. [...] Bo nadzwyczajna kasta sobie tego nie życzy. Po co im moja krytyka? Co prawda niezawisłość sędziego powinna być na tyle silna, by moje zdanie na jego temat guzik kogo obchodziło. Ale z drugiej strony ja mam prawo to swoje zdanie wyrażać i je wyrażam - mówi w wywiadzie Zofia Romaszewska. 

Staram się tego nie czytać, choć coś tam do mnie dociera.

Całe życie o sobie słyszałam takie rzeczy, ale jednak nie, nie przywykłam.

Człowiekiem, który od ponad 40 lat obserwuje sprawy ludzi, którzy nie mogą sobie poradzić w sądach. Całe życie mi tak zeszło, najpierw u boku Zbyszka, teraz samej.

Tak?

Odmłodził mnie tata...

To on wpisał mi datę urodzin 17 sierpnia 1940 r., a urodziłam się 17 sierpnia 1939 r. Nie wiem, czemu mi to tata zrobił, może dlatego, że byłam krnąbrnym dzieckiem i nie chciałam chodzić do szkoły?

Zbyszka odmłodzono o dwa tygodnie, bo urodził się przed Bożym Narodzeniem 1939 r., a ma wpisaną datę 2 stycznia 1940 r. Żeby był młodszy rocznikowo.

Spotkaliśmy się na zebraniach młodzieży rewolucyjnej. To było tuż po rozwiązaniu ZMP, myśmy ostatecznie nigdzie nie wstąpili, ale wtedy biegaliśmy po mieście z gorącymi głowami.

Czytał bardzo dużo książek, za mądrych dla mnie.

(cisza) Pewnie należy powiedzieć, że tak, ale jakoś... (śmiech) Był strasznie chudy.

Wytrwałością w staraniach o mnie. Bo to nie była miłość od pierwszego wejrzenia.

To ostatnie akurat było fajne, bo się ciekawie rozmawiało. Chodziliśmy wtedy do liceum i jakoś jeszcze przed moją maturą w 1959 r. zostaliśmy parą, ale to nie polegało na tym, że spaliśmy ze sobą.

A ja mówię, bo dziś to chyba co innego znaczy. Chodziliśmy na randki, całowaliśmy się i tyle.

W 1960 r., byliśmy bardzo młodzi. Moja mamusia powiedziała, że to słusznie, bo się nie będę puszczała... (śmiech)

(śmiech) Tatuś był za to z lekka zaniepokojony, ale uległ mamie. Najbardziej jednak zdziwiła mnie moja niesamowicie sympatyczna, dwugłowa teściowa. Dwugłowa, bo Zbyszka wychowywały matka i ciotka, jego ojciec zginął w obozie. No i obie panie też nie miały nic przeciwko.

>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj