Unpacking, unboxing, unwrapping, czyli jak zarobić wielkie pieniądze na otwieraniu pudełek

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
5 listopada 2017, 06:03
Unpacking, unboxing, unwrapping, czyli jak zarobić wielkie pieniądze na otwieraniu pudełek
fot. Fedorovacz/Shutterstock/Dziennik Gazeta Prawna
To trochę jak podglądanie przez dziurkę od klucza. Ale nie, nie chodzi o pornografię, choć i tu w grę wchodzi aspekt wejścia w posiadanie. Unpacking, unboxing, opening czy unwrapping. Te terminy oznaczają pewien format filmów na YT, na których videoblogerzy (vlogerzy) odpakowują, wyciągają z pudełek, otwierają i rozwijają...

Co? Wszystko. To, co inni by chcieli mieć, a nie mogą. Albo czego nie muszą mieć, za to lubią popatrzeć. To może być sprzęt rtv, jedzenie, ubrania, samochody, zabawki. Pająki albo węże. Wszystko, co się sprzeda. Wszystko, na czym można zyskać pieniądze i sławę. I na czym mogą zarobić firmy, których produkty są promowane przez internetowych celebrytów.

No dobrze, powie ktoś, ale o co chodzi? I nie będę zdziwiona, jeśli takie pytanie padnie z ust osoby mającej 35 lat, bo choć ona sama pewnie jeszcze zalicza się w duchu do młodzieży, to udręczona pracą, domem czy dziećmi mogła przegapić zmiany, jakie zaszły w ostatnich latach we vlogosferze. Chyba że dzieci podrosły i już same suwają paluszkami po ekranach smartfonów i tabletów. – Mój Jasiek potrafi przez trzy godziny oglądać kanał, na którym są filmy z rozpakowywania jajek niespodzianek – zwierzyła mi się znajoma.

Co? Jaś nie ma jeszcze trzech latek, ale już całkiem sprawnie operuje aplikacjami i wie, co mu się podoba.

>>> Czytaj też: Ile zarabiają dziś YouTuberzy? Jednorazowa współpraca to nawet kilkadziesiąt tysięcy

Jajka takie, jajka siakie, czekoladowe czy plastikowe, słodycze, figurki. Dzieci chłoną, dorośli zarabiają. To niezły interes. Np. rekordzistka, robiąca filmy dla kanału DisneyCollectorBR – nagrywa rozpakowywanie różnych zabawek dla dzieci, nie tylko tych „wykluwających się” z jajek – zarobiła w 2014 r., kiedy popularność dziecięcych unpackingów sięgała szczytu – 4,9 mln dol. Najpopularniejsze z kanałów mają ponad 3 mln subskrybentów i 3 mld wyświetleń. Jedna czwarta top listy YT to kanały dla dzieci, a 20 spośród pierwszej setki opowiada o zabawkach. Ale, co ciekawe, najmłodsi odbiorcy chętniej niż dorosłych wujków i ciocie szczebiocących do kamery wolą oglądać rówieśników. Małe gwiazdy odpakowywania bardzo szybko, bo już po roku, osiągają popularność porównywalną z kanałami pokazującymi teledyski dziecięcych gwiazd muzycznych.

Na Wyspach jednym z małych youtubowych celebrytów jest sześcioletni Ryan. Jego kanał Ryan Toys Review miał w środę wieczorem ponad 9,5 mln subskrypcji, a halloweenowy filmik w jeden dzień osiągnął ponad 1,3 mln wyświetleń. Chłopiec jest śliczny i naturalny. Nie ma żadnych oporów, aby bawić się przed kamerą, jego zainteresowanie i radość z nowych zabawek wydają się szczere. Podbił serca widzów zaraz po tym, kiedy pojawił się w internecie. Film sprzed dwóch lat, na którym rozpruwa gigantyczne jajo Disneya z masą zabawek, ma już ponad 779 mln wyświetleń. To niejedyny kanał, w którym pojawia się chłopiec. Jest jeszcze Ryan,s Family Review z „zaledwie” 883 tys. subskrypcji, na którym można śledzić losy rodzeństwa i rodziców małej gwiazdy. Ile rodzice 6-latka zarabiają na jego sławie – nie wiadomo. W mediach pojawiły się szacunki, że może to być ponad 1 mln dol. miesięcznie.

Naśladowców jest na świecie mnóstwo – zakup kamery i paru gadżetów do rozpakowania nie jest wielkim wydatkiem, w każdym razie jeśli się go zestawi z zyskami, które można osiągnąć. Historia pokazała, że rodzice są zdolni do wielu wyrzeczeń, aby wypromować dziecko, a przy okazji zarobić – proszę poszperać w pamięci i przypomnieć sobie małe gwiazdy kina, muzyki czy modelingu.

I, podobnie jak karierom w tamtych branżach, także i tej vlogowej, towarzyszą olbrzymie emocje. Dyskutuje się o wykorzystywaniu dzieci, lecz także o tym, jakie spustoszenia w głowach innych maluchów może poczynić oglądanie tego typu filmików na YT. Pojawiają się też głosy, żeby wprowadzić regulacje prawne, które ograniczą podobną twórczość – ale raczej jest to wołanie na puszczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj