Siemens nie otrzyma z powrotem turbin z Krymu. Szef Rostiechu: Rosja nie może ich zwrócić

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 listopada 2017, 13:48
Szef państwowego konglomeratu zbrojeniowego Rostiech Siergiej Czemiezow oświadczył w poniedziałek, że strona rosyjska nie może zwrócić niemieckiemu koncernowi Siemens turbin gazowych, które zostały dostarczone na zaanektowany Krym.

Czemiezow wyjaśnił, że Siemens złożył dwa pozwy z żądaniem zwrócenia turbin i ocenił, że spółka Technopromeksport, wchodząca w skład Rostiechu, nie może tego obecnie uczynić. Zapewnił, że spółka proponowała Siemensowi wykupienie turbin, ale niemiecki koncern odmówił.

"Siemens odmówił wykupienia ich za zaproponowaną sumę. Kwota ta zawierała wszystkie wydatki związane z dostarczeniem, przechowywaniem, ubezpieczeniem itd. Jednak Siemens nie był gotów zrekompensować tych kosztów; my też nie jesteśmy tym zainteresowani" - powiedział szef Rostiechu.

Czemiezow powiedział też, że Technopromeksport ogłosił bankructwo z powodu włączenia go na "czarną listę" firm objętych sankcjami zachodnimi. W tej sytuacji - tłumaczył Czemiezow - spółka podjęła decyzję o sprzedaży kupionych od Siemensa turbin na wolnym rynku "i tak też zrobiono".

Fakt, że Siemens odmówił wykupienia turbin, Czemiezow podał jako jeden z powodów, dla których struktura Rostiechu nie może ich zwrócić. Zauważył również: "Jeśli mówić z ludzkiego punktu widzenia, to jak teraz można zwrócić te turbiny? Jeśli nie zbudujemy elektrowni, to ludzie mieszkający na Krymie nie otrzymają z nich ogrzewania, energii elektrycznej ani nawet wody, dlatego że stacja odsalająca wodę również działa na prąd".

Szef Rostiechu powiedział także, że elektrownie z turbinami Siemensa zaczną działać w pierwszym półroczu przyszłego roku.

W rozmowie z dziennikarzami Czemiezow ocenił także, że Siemens ma niewielkie szanse na wygraną w sądzie, bowiem - jak ocenił - Technopromeksport wywiązał się z przewidzianych prawem wymogów.

Szef Rostiechu wypowiadał się w Dubaju; jego wypowiedzi przekazały media rosyjskie.

Sąd arbitrażowy w Moskwie rozpatruje obecnie pozew skierowany przez Siemensa i jego rosyjskie joint venture Siemens Gas Turbine Technologies LLC przeciwko dwóm strukturom Rostiechu o nazwie Technopromeksport. Jedna z nich to OAO Technopromeksport (spółka akcyjna), a druga to OOO Technopromeksport (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością). Siemens twierdzi, że ma dowody na to, iż cztery turbiny, które dostarczył w celu realizacji projektu na Półwyspie Tamańskim w Kraju Krasnodarskim, zostały nielegalnie - wbrew warunkom kontraktu - przetransportowane na Krym.

Siemens domaga się uznania za bezprawną transakcję przekazania na Krym turbin, która składała się zdaniem koncernu z dwóch części: najpierw joint venture Siemensa (czyli producent turbin) podpisało kontrakt z OAO Technopromeksport, a potem ta druga spółka podpisała umowę z OOO Technopromeksport.

W reakcji na aneksję Krymu przez Rosję w 2014 roku Unia Europejska nałożyła na nią sankcje, zabraniające osobom indywidualnym i firmom dostarczania takich urządzeń jak turbiny gazowe na zajęty bezprawnie półwysep.

>> Czytaj też: "Historyczny dzień" dla Europy. Polska i 22 kraje UE przystąpiły do współpracy wojskowej

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj