Chiny zbudują elektrownie w kosmosie. Ich nuklearne statki będą przewozić turystów za ok. 20 lat

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
21 listopada 2017, 05:27
austronauta w kosmosie
austronauta w kosmosie/ShutterStock
Chińscy naukowcy mają ambitny plan wyprzedzenia Stanów Zjednoczonych w wyścigu kosmicznym. Mają zamiar zrewolucjonizować podróże i kosmiczną eksplorację już w nadchodzących dziesięcioleciach.

Media informują, że mają zamiar rozwinąć napędzany transport kosmiczny do 2040 r. Wkrótce też będą wydobywać surowce z asteroid i budować w kosmosie, jak zapowiada Chińska Akademia Nowych Technologii Transportu – wiodący wynalazca i producent rakiet w kraju.

Według raportu akademii nowa „nuklearna flota” rakiet i hybrydowych przewoźników wielokrotnego użytku będzie gotowa na „regularne loty międzyplanetarne na dużą skalę”. Do połowy lat 40-tych XXI wieku ma prowadzić komercyjną eksplorację i eksploatację zasobów naturalnych. Zgodnie z tymi szacunkami, Chiny dorównają Stanom Zjednoczonym w kwestii konwencjonalnej technologii rakietowej do 2020 roku. Rok 2025 r. ma być początkiem suborbitalnej turystyki kosmicznej – wtedy to ma zostać uruchomiony suborbitalny transportowiec. Do 2030 r. ma przewieźć astronautów na Księżyc i pozwolić na sprowadzenie próbek z Marsa. W latach 40. XXI w. flota napędzana energią jądrową będzie gotowa do przeprowadzenia operacji wydobywczych na asteroidach i planetach.

„Do 2045 r. Chiny będą miały najlepszy system transportu w kosmosie” – stwierdził Li Hong, dyrektor akademii na stronie internetowej organizacji. Wang Changhui, profesor napędu w przestrzeni kosmicznej w Szkole Astronautyki na Uniwersytecie Beihang w Pekinie, dodaje, że „rakiety jądrowe zbudowano w celu , a także miejsc poza nim”. Według Wanga problem leży w tym, że większość statków kosmicznych obecnie używa silników rakietowych, które spalają paliwo chemiczne i czerpią energię z paneli słonecznych. Ale takie paliwo szybko się wyczerpuje, a promienie słoneczne słabną, im dalej statek kosmiczny znajduje się od bazy i Słońca. Statek nuklearny miałby reaktor wyposażony w radioaktywne paliwo do rozszczepienia. To właśnie rozszczepienie atomów produkuje duże ilości energii, co mogłoby zostać wykorzystane do wygenerowania siły napędowej, a także energii elektrycznej dla wyposażenia pokładowego jednostki.

Ta technologia nie jest niczym nowym. Podczas zimnej wojny dziesiątki satelitów wyposażonych w różne typy reaktorów jądrowych zostały skonstruowane przez były Związek Radziecki i Stany Zjednoczone. Prawie wszystkie z nich były satelitami szpiegowskimi operującymi na bardzo dużych wysokościach i o ogromnych wymaganiach energetycznych. Kosmiczny wyścig nuklearny został ostatecznie odroczony, częściowo ze względu na zagrożenie dla ludzkości. W 1978 r. rosyjski satelita rozbił się, a jego radioaktywne odpady spadły na obszar 124 000 km² w Kanadzie.

Ponad 30 niedziałających satelitów nuklearnych wciąż dryfuje w przestrzeni i może spaść na ziemię w każdej chwili w ciągu najbliższych kilku tysięcy lat. Wang dodaje, że „kwestie bezpieczeństwa będą największym wyzwaniem dla chińskiej floty. Jeśli spadną, spowodują globalną katastrofę nuklearną.”

Według chińskich autorytetów ds. kosmosu, mają dokować w centrum transportowym, które będzie krążyć wokół Ziemi. Statek kosmiczny wielokrotnego użytku byłby używany do transportu ludzi i ładunku między promem a Ziemią. Wang zaznacza, że statkom napędzanym energią jądrową grozić będą uderzenia meteorytów oraz zderzenia z innymi transportowcami bądź satelitami.

Niezależnie od tych obaw, ekspert ds. lądu kontynentalnego stwierdził, że cele określone w raporcie będą prawie niemożliwe do osiągnięcia. „Chiny nie mają nawet lotniskowca napędzanego energią jądrową, który pływa po oceanach” – podsumował naukowiec, który prosił o anonimowość. „Budowa nuklearnej floty kosmicznej w najbliższej przyszłości to fikcja. Nie rozwiązaliśmy nawet podstawowych problemów z konwencjonalną technologią rakietową” – powiedział. Warto wspomnieć o wypadku z lipca tego roku. Ciężka rakieta nośna (Długi Marsz 5), zaprojektowana do misji księżycowych i budowy stacji kosmicznych, zboczyła z kursu i uderzyła w Ocean Spokojny. Nadal trwają badania, co było przyczyną tej katastrofy.

>>> Czytaj też: Patrioty coraz bliżej. Dlaczego Polska zapłaci za nie tak dużo?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj