Taras, ogródek, własny dom i nic nie robić. Ewentualnie gdzieś nad jeziorem, bylebym nie musiał daleko jeździć.
Przed nominacją udało mi się schudnąć kilkanaście kilogramów w trzy miesiące.
Tu muszę się podzielić z czytelnikami…
Pomaga tylko dieta. Chodzę na basen dla przyjemności, bo uwielbiam pływać, ale działa tylko dieta. Warzywa, przetwory, zupy, czasem jakieś jajko…
No co pan, każdy wie, że alkohol zabija dietę. Bo dwa, trzy piwa i się demoluje lodówkę.
Zaglądam tylko, żeby popatrzeć na majonez i kabanosy. Ech, złamać taką laskę dobrego kabanosa… Może być nawet bez piwa. A najlepiej jeszcze umoczyć w majonezie.
Może być.
Jest pokusa, to się zdarza. Pamiętam, tu w Gmachu – bo wśród dyplomatów siedzibę MSZ nazywa się Gmachem – posadzono mnie raz z kolegą, który wrócił z egzotycznego kraju. W pewnym momencie on zemdlał, pobiegłem szybko do ambulatorium po pielęgniarkę, a ona od razu: „Jak to, nie widzisz? Przecież to delirium”. Facet był w tropikach, gdzie mu powiedzieli: „Jak nie chcesz dostać ameby, to pij”, więc pił.
>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"
