Tak, zrewidowaliśmy na korzyść Polski nasze projekcje z czerwca. Według najnowszej prognozy przewidujemy, że zmiana PKB wyniesie w 2017 r. 4,3 proc., ale delikatnie zwolni w latach 2018-19 z uwagi na przewidywaną mniejszą konsumpcję. W ostatnim czasie w Polsce konsumpcja wzrastała (5,1 proc. w 2017 r.) z uwagi na transfery socjalne, m.in. program 500+. W 2019 r. Polacy nadal będą dość dużo wydawać na konsumpcję, ale ruszą również inwestycje państwowe i prywatne, co wiąże się z realizacją projektów zaplanowanych w ramach funduszy strukturalnych. Jednak to konsumpcja jest tak ważna w strukturze polskiego PKB, stąd też przewidywane delikatne zwolnienie gospodarki.
W 2016 r. w Polsce nastąpiło załamanie inwestycji publicznych, co z kolei wiązało się z cyklem rozliczania i realizacji inwestycji w ramach funduszy strukturalnych. One przyczyniają się do realizacji około 60 proc. inwestycji publicznych w Polsce. Oczekujemy utrzymania niskich stóp procentowych w najbliższym czasie, co powinno pobudzić inwestycje w 2018-19.
Niekoniecznie, po prostu macie mniej inwestycji prywatnych.
Inwestycje są poważna kwestią, ponieważ ich niedostateczny poziom może w długim okresie z wzrost produktywności. Należy zwrócić uwagę na wzrost inflacji, zbliżającej się do celu inflacyjnego NBP. Główną przyczyną tego zjawiska jest wzrost płac (około 7 proc.). Przez lata inflacja w Polsce była niska i jej wzrost nie jest na razie powodem do obaw. Powodem do niepokoju może być natomiast niska innowacyjność polskiej gospodarki, na której rozwój wasz kraj nie przeznacza dużo środków.
Tak, Polska ma historycznie niski wskaźnik bezrobocia i znaczący wzrost płac. Przewidujemy, że bezrobocie w Polsce spadnie do 4 proc. w 2019 r. Jest to już niebezpieczna granica dla rozwoju przemysłu i dla całej gospodarki. Tendencja ta może również zahamować inwestycje. Obecnie nieco ponad 10 proc. firm w strefie euro skarży się na brak rąk do pracy. W Polsce jest to około 35 proc. a w krajach regionu aż 50 proc. Zaznaczam jednak, że nie badaliśmy gruntownie wpływu, jaki na polski rynek pracy ma napływ pracowników z Ukrainy. Nie mamy dokładnych danych w tym zakresie.
Potrzeba zachęcić do przyjazdu do Polski wykwalifikowanych migrantów, jak również Polaków, którzy wyemigrowali wcześniej z Polski oraz prowadzić politykę pro-demograficzną.
Rząd planuje wzrost wydatków na służbę zdrowia w Polsce, zatem potrzeba więcej środków w budżecie. Jedną z opcji jest zlikwidowanie różnych stawek VAT oraz dalsze uszczelnianie tego podatku. Te środki można również wydawać na edukację i innowacje, co mogłoby wpłynąć na wzrost innowacyjności polskiej gospodarki.
Optymistyczna prognoza dotycząca długu publicznego wynika ze wzrostu gospodarczego Polski. Polska gospodarka od co najmniej dekady dobrze sobie radzi, a tzw. nominalny wzrost gospodarczy jest naprawdę silny. Prognozy długu (liczonego według kryteriów z Maastricht) mówią o relacji 53,9 proc. PKB w 2017 r. oraz 53,7 proc. w 2019 r. Deficyt budżetowy w relacji do PKB również będzie na dobrym poziomie i wyniesie: -2,1 proc. w 2017 r, - 2,3 proc. w 2018 oraz -2,3 proc. w 2019 r.
Silny wzrost gospodarczy w Polsce przyczynia się do tzw. zjawiska konwergencji, czyli ujednolicania gospodarki polskiej i gospodarek europejskich.
Pensje w najbliższych latach nadal będą rosnąć. Zatem ta różnica również powinna się zmniejszać.
>>> Czytaj też: Czerwińska: Na koniec roku w budżecie będzie deficyt około 30 mld zł
