Grozi nam dyktat cenowy rosyjskiego Gazpromu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 stycznia 2009, 06:00
Obecne 24-proc. zmniejszenie dostaw gazu do Polski ze Wschodu to szantaż. Rosja chce w ten sposób przeforsować zgodę na podwyżkę cen surowca dostarczanego nam w ramach kontraktu jamalskiego - twierdzą eksperci.

Kolejne wstrzymanie dostaw gazu ziemnego do Polski, w ramach krótkoterminowego kontraktu z RosUkrEnergo (RUE), może być próbą nacisku Gazpromu na Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG). Analitycy twierdzą, że Rosjanie w ten sposób zamierzają osiągnąć trzy cele. Wyeliminować pośredników w handlu gazem, zdobyć lepszą pozycję negocjacyjną w obliczu wygasającego z końcem tego roku kontraktu PGNiG z RosUkrEnergo, a przede wszystkim wymóc zmianę formuły cenowej na gaz w ramach obowiązującego do 2022 roku kontraktu jamalskiego.

Gazprom jest 50-proc. właścicielem RUE. W ramach umowy z PGNiG dostarcza do Polski 2-2,5 mld m sześc. gazu. Choć w PGNiG twierdzą, że zapisy kontraktu z RUE przewidują możliwość przedłużenia go o kolejne dwa lata, to eksperci nie mają wątpliwości, że strony nie skorzystają z tej opcji.

- Rosji zależy na wyeliminowaniu pośredników w handlu surowcami. Poza tym i tak RUE było w rzeczywistości zależne od Gazpromu. PGNiG będzie zatem musiało w sprawie nowego kontraktu krótkoterminowego porozumieć się z tym koncernem - wyjaśnia dr Robert Zajdler, ekspert ds. energetyki w Instytucie Sobieskiego.

Jak się dowiedzieliśmy, PGNiG już od tygodni prowadzi negocjacje z Gazpromem. Nie są one łatwe, bo - jak twierdzi Przemysław Wipler, były szef Departamentu Dywersyfikacji Nośników Energii w Ministerstwie Gospodarki - rosyjska spółka z pewnością zamierza przy okazji renegocjować warunki kontraktu długoterminowego (jamalskiego).

- Już przy okazji zawierania ostatniej umowy z RosUkrEnergo Gazprom wymógł na PGNiG konieczność renegocjowania formuły cenowej dla długoterminowego kontraktu jamalskiego. Tym razem znów możemy ulec szantażowi - przestrzega Przemysław Wipler.

Obecne wstrzymanie dostaw surowca w ramach kontraktu z RUE, w efekcie którego Polska otrzymuje jedynie 76 proc. zakontraktowanego rosyjskiego gazu, może być właśnie próbą nacisku na Polskę.

Formuła ustalająca ceny rosyjskiego gazu kupowanego przez PGNiG opiera się na dziewięciomiesięcznej średniej kroczącej notowań produktów ropopochodnych, których cena jest prawie w 100 proc. skorelowana z notowaniami ropy naftowej na rynkach światowych. Do końca marca 2009 roku cena gazu dla Polski została ustalona na 450-500 dol. za 1 tys. m sześc.

Na skutek rekordowo niskich cen ropy gaz miał od kwietnia potanieć. W sumie do końca 2009 roku cena ta mogłaby spaść do poziomu 200-300 dol. za 1 tys. m sześc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Tematy: gaz ziemny
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj