Cymański: Nie jestem bezkrytycznym fanem Kaczyńskiego, ale wiem, że on myśli socjalnie

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 kwietnia 2018, 20:00
tadeusz_cymański_fot_Maksymilian_Rigamonti
tadeusz_cymański_fot_Maksymilian_Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
- Czy dla Polski byłby lepszy rozpad naszego obozu? Mają wrócić platformersi z Nowoczesną z Wilanowa i znowu ludzie mają klepać biedę. To są mocne słowa, ale na portfelu rodzina się kończy - mówi Tadeusz Cymański w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.

W tej sprawie mogę sporo. Moje życie to pomaganie najsłabszym. Już kiedyś opuściłem PiS i pamiętam, co powiedziałem o dyktaturze. I w tej kwestii nic się nie zmieniło.

Jarosław Kaczyński wypracował sobie ogromną pozycję.

Spokojnie, nie na zamachu i nie na krwi. Przez wiele lat był cierpliwy, budował. Komuś się nie podoba, może z partii wyjść. Myśmy sobie zbudowali inną – Solidarną Polskę.

Tak jak słabiutka była partia Jarosława Gowina, Kazimierza Michała Ujazdowskiego, Marka Jurka.

Tak, ze względów racjonalnych. Trzeba patrzeć chłodnym okiem, bo kto obraża rozum, źle kończy.

Czy dla Polski byłby lepszy rozpad naszego obozu? Mają wrócić platformersi z Nowoczesną z Wilanowa i znowu ludzie mają klepać biedę. To są mocne słowa, ale na portfelu rodzina się kończy. Kiedyś usłyszałem od jednego człowieka: niech nawet diabeł rządzi, byle dobrze było. Miarą demokracji w państwie nie jest to, czy jakiś przywódca jest miękki czy twardy, tylko czy rodzina jest zaopiekowana. Grzegorz Schetyna o tym nie myśli. Robert Winnicki ładnie o nim powiedział, że jest zbyt cwany, by stracić władzę w partii, ale za słaby, by wygrać wybory. Nie jestem bezkrytycznym fanem Jarosława Kaczyńskiego, ale wiem, że on myśli socjalnie.

I nie obawiam się debaty. Nie jest sztuką krytykować, sztuką jest proponować i wcielać to w życie. A co do dyktatury… To jeśli dyktator to ten, który dyktuje albo ma ogromny wpływ, to tak – Jarosław Kaczyński jest dyktatorem.

Jest demokracja. Głosujemy.

Przy głosowaniu nad ustawą dezubekizacyjną wstrzymałem się od głosu. Prosiłem o łaskę odwagi, by być przeciw, ale Bóg mnie nie wysłuchał i dał mi łaskę wstrzymania, za co do dzisiaj muszę się tłumaczyć. Sprawiedliwość polega na tym, że nie ma odpowiedzialności zbiorowej, tylko indywidualna. Każdy człowiek ma prawo do obrony. W Norymberdze nawet zbrodniarze mieli swoich obrońców.

Pani Magdaleno, alternatywą było w ogóle odejść. Syn już kilka razy mówił: tato, rzuć to wszystko, chodź do mnie, do firmy, będziesz jeździł, zajmiesz się marketingiem, wszyscy cię znają... Kardynał Ratzinger powiedział: im knotek życia krótszy, tym wiara łatwiejsza. Moja odwaga jest tania. Bo odwaga jest tylko, kiedy jest ryzyko. Nigdy nie byłem bohaterem, nigdy nie byłem człowiekiem tak odważnym, jakim chciałbym być, ale zawsze, przez te 20 lat, szczerze się wysilałem, żeby nie być tchórzem. Jeżeli mi się zdarzało, a może dzisiaj nawet zdarzy, troszeczkę wychylić, to na bezrybiu i rak ryba.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj