Szczyt Trump-Kim odbędzie się pomimo napięć

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 maja 2018, 09:50
Kim Dzong Un i Donald Trump - ilustracja
Kim Dzong Un i Donald Trump - ilustracja/ShutterStock
Mimo napięć na 99,9 proc. odbędzie się planowany na 12 czerwca w Singapurze szczyt przywódców USA i Korei Północnej, Donalda Trumpa i Kim Dzong Una - uważa szef Państwowego Biura Bezpieczeństwa Korei Płd. Czung Uj Jong, cytowany we wtorek przez agencję Yonhap.

„Wierzymy, że jest 99,9 proc. szans, że szczyt odbędzie się zgodnie z planem (…), ale przygotowujemy się po prostu na wiele różnych możliwości” - powiedział dziennikarzom na pokładzie samolotu, którym południowokoreańska delegacja z prezydentem Mun Dze Inem leciała w poniedziałek do Waszyngtonu.

Mun ma się we wtorek spotkać z prezydentem USA , by przedyskutować szczyt w . Przywódcy Korei Płd. i USA przeprowadzą w Waszyngtonie „szczere rozmowy o tym, jak sprawić, by szczyt Korei Płn. z USA był sukcesem i doprowadził do znaczących porozumień, oraz jak najlepiej wprowadzić te porozumienia w życie” - powiedział Czung.

„Korea Południowa i USA dzieliły się każdą informacją i ściśle koordynowały działania (…). Odbyliśmy szereg roboczych dyskusji o tym, jak pokierować Koreą Północną w stronę, w którą chcemy, i spodziewam się, że (Mun i Trump) odbędą tym razem świetne rozmowy” - dodał.

27 kwietnia na historycznym szczycie koreańskim Kim Dzong Un i Mun Dze In potwierdzili wspólny cel w postaci całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego. W podpisanej przez nich wtedy deklaracji zabrakło jednak szczegółów dotyczących konkretnych kroków w procesie likwidacji północnokoreańskiego arsenału jądrowego.

Według ekspertów szczegóły denuklearyzacji będą głównym tematem planowanego spotkania Trumpa z Kimem – jeśli do niego dojdzie. Korea Północna zerwała niedawno komunikację wysokiego szczebla z Koreą Południową z powodu jej wspólnych ćwiczeń wojskowych z USA, które prasa reżimu oceniała jako przejaw polityki konfrontacji i działanie przeciwko KRLD.

Pjongjang wskazywał też, że może odwołać spotkanie w Singapurze w związku z wypowiedziami doradcy Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona. Ocenił on, że Korea Płn. musi najpierw przeprowadzić denuklearyzację, a dopiero potem będzie mogła liczyć na jakiekolwiek ustępstwa ze strony USA.

Kim Dzong Un sugerował w czasie swojej niedawnej wizyty w Chinach, że Korea Północna nie będzie potrzebowała broni nuklearnej, jeśli tylko USA zaprzestaną „wrogiej polityki” i zlikwidują zagrożenia dla reżimu.

We wtorek do Korei Płn. przybyła nieliczna grupa zachodnich, chińskich i rosyjskich dziennikarzy, zaproszonych przez Pjongjang do udziału w zamknięciu poligonu testów nuklearnych Punggje-ri, które ma się odbyć między 23 a 25 maja. Zapraszani wcześniej reporterzy z Korei Płd. ostatecznie nie dostali wiz i nie weszli do samolotu lecącego z Pekinu do północnokoreańskiego miasta Wonsan.

>>> Czytaj też: Zmierzch transatlantyzmu. Polska w obliczu wojny USA - Europa

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj