Niemiecka prasa: Słowo amerykańskiego prezydenta nic nie znaczy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 maja 2018, 10:45
Odwołanie przez Donalda Trumpa spotkania z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem umożliwia powrót do politycznego realizmu, ale stanowi też kolejny dowód na nieobliczalność polityki zagranicznej obecnego prezydenta USA - ocenia w piątek prasa w Niemczech.

"" pisze w komentarzu, że zakończyło się "amerykańskie stulecie". Odwołanie szczytu z oznacza, że USA po raz kolejny "straciły na wiarygodności na arenie międzynarodowej, a słowo amerykańskiego prezydenta nic nie znaczy" - ocenia.

W ostatnim czasie ponownie zbliżyła się do Chin, które w swoich dążeniach do zostania potęgą w Azji i poza nią zostały "wzmocnione i nagrodzone" przez "pozbawioną planu, niebezpieczną politykę zagraniczną" obecnego prezydenta USA. Wyborcze hasło Trumpa "Ameryka przede wszystkim" zamieniło się w "Ameryka w pojedynkę", co sprzyja Chinom i Rosji. "Trump zmienia świat" - konkluduje komentator "SZ".

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa, że po stronie amerykańskiej od pewnego czasu narastały obawy co do spotkania Trumpa z Kimem. Wielu wyrażało wątpliwości, czy Trump nie poszedł wobec reżimu w Pjongjangu na zbyt daleko idące ustępstwa, zbyt mało żądając w zamian. Zastanawiano się też, czy w bezpośrednich negocjacjach Trump nie da się oszukać Kimowi, byle tylko osiągnąć jakieś porozumienie.

Jak zauważa "FAZ", odwołanie spotkania z Kimem daje więcej czasu na opracowanie strategii dla denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego, co nie udałoby się według grafiku wyznaczonego przez zaplanowane już na czerwiec spotkanie. Teraz "obie strony będą miały więcej czasu na przygotowanie możliwego szczytu, ale wtedy, gdy Korea Płn. będzie naprawdę zainteresowana pojednaniem" - ocenia gazeta.

"FAZ" wskazuje też, że sojusznicy USA nie zostali uprzedzeni o odwołaniu spotkania z Kimem.

Także "Bild" pisze, że składająca wizytę w Chinach kanclerz Niemiec Angela Merkel i chiński prezydent byli zaskoczeni odwołaniem spotkania Trump-Kim. Cytowany przez dziennik dyplomata i organizator Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Wolfgang Ischinger ocenia jednak, że "umożliwia to powrót do politycznego realizmu, zarówno jeśli chodzi o środki, jak i o cele". "Od początku złudne było przekonanie, że dzięki jednemu tylko spotkaniu da się nakłonić Koreę Płn. do rezygnacji z programu atomowego i programu zbrojeń" - podkreślił.

"Tagesspiegel" krytykuje politykę zagraniczną Trumpa za jej nieprzewidywalność. "Trump nie wie, jak postępować z Chinami czy z Rosją. Nie znajduje porozumienia z Unią Europejską, chętnie pozuje z (izraelskim premierem) ale wypowiada porozumienie z Iranem, które miało zwiększyć bezpieczeństwo Izraela. (...) W przypadku Trumpa w tym szaleństwie niestety nie ma metody" - ocenia.

Zdaniem "Tagesspiegla" ostatnie wydarzenia w relacjach między Waszyngtonem i Pjongjangiem pogłębiły brak zaufania między stronami. Przytacza przy tym opinię ekspertów, że poligon do prób jądrowych, zniszczony przez północnokoreański reżim w - jak podkreślono - geście dobrej woli, w rzeczywistości nie nadawał się już do użytku.

>>> Czytaj też: Zrobieni w GetBack, czyli krótka historia "cudownej" okazji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: światKorea
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj