Baca-Pogorzelska: Dywersyfikacja po polsku. Coraz bardziej usidla nas rosyjski węgiel kamienny [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 maja 2018, 16:00
węgiel, górnictwo, kopalnia
węgiel, górnictwo, kopalnia/ShutterStock
Choć teraz robimy wszystko, by uniezależnić się od rosyjskiego gazu, to coraz bardziej usidla nas rosyjski węgiel kamienny. Choć jesteśmy jednym z głównych graczy na europejskim węglowym rynku, to od 2008 r. (z małymi przerwami) jesteśmy importerem netto czarnego złota. To oznacza, że kupujemy za granicą więcej tego surowca, niż sprzedajemy za granicę.
3344814-i02-2018-101-000001800.jpg

Polska jest największym w i drugim co do wielkości w Europie po Rosji producentem i jednym z głównych graczy na rynku węgla brunatnego. Tego pierwszego wydobywamy rocznie ok. 65 mln ton, tego drugiego ok. 60 mln ton. Oba są podstawą naszej gospodarki – 85 proc. energii elektrycznej produkujemy właśnie z węgla. Jeszcze kilka lat temu poziom ten przekraczał 90 proc., teraz powoli maleje m.in. na rzecz .

O ile do OZE trzeba nabyć odpowiednie technologie, o tyle z gazem jest problem – jego przeważająca część, ponad 70 proc., pochodzi z . Przy czym główny kierunek zakupów jest jeden – . Co prawda dzięki wybudowaniu gazoportu w Świnoujściu sprowadzamy teraz statkami do Polski , jednak to na razie kropla w morzu potrzeb: terminal gazowy ma określoną pojemność i przepustowość, a na dodatek LNG trzeba z powrotem doprowadzić do postaci gazowej, a to generuje dodatkowe koszty.

>>> Czytaj też: Nowa "opłata atomowa" pojawi się w rachunku za prąd?

Prawdziwym krokiem w kierunku dywersyfikacji dostaw gazu ma być wybudowanie rurociągu do transportu błękitnego paliwa z Norwegii. Ma on być gotowy w ciągu kilku lat. To ważne, bo w 2022 r. kończy się nam kontrakt z rosyjskim Gazpromem. A od miesięcy słyszymy zapowiedzi ministra Piotra Naimskiego, odpowiedzialnego za infrastrukturę strategiczną, że zrobimy wszystko, by nie przedłużać tej umowy. Ale będzie to możliwe tylko wtedy, gdy Baltic Pipe zacznie tłoczyć gaz zgodnie z planem, bo długoletnich kontraktów nie negocjuje się na ostatnią chwilę – do pierwszych rozmów siada się 1,5–2 lata wcześniej. Zdywersyfikowanie dostaw zagranicznego gazu ma też pozwolić na zmianę naszego miksu energetycznego. Jeśli będziemy odbierać paliwo z Norwegii, to zniknie groźba zakręcenia kurka przez Rosję – w takiej sytuacji może się okazać, że budowa bloków gazowych w elektrowniach będzie dobrą alternatywą dla węgla.

Przy czym warto pamiętać, że pomysł rury gazowej z północy był zaakceptowany przez rząd Jerzego Buzka, jednak premier Leszek Miller w 2001 r. podpisaną już umowę unieważnił.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj