USA: Na nowojorskich giełdach mocno w dół; inwestorów niepokoi wojna handlowa

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 czerwca 2018, 23:07
Nowojorskie giełdy rozpoczęły nowy tydzień od mocnych spadków, gdyż inwestorzy przestraszyli się kolejnego zaostrzenia sytuacji w handlu międzynarodowym. To był najsilniejszy jednodniowy spadek głównych amerykańskich indeksów od miesięcy.

Dow Jones Industrial na zamknięciu spadł o 1,33 proc. i wyniósł 24 252,80 pkt. S&P 500 stracił 1,37 proc., by wynieść 2717,07 pkt., podczas gdy Nasdaq Comp. zniżkował o 2,09 proc., do 7532,01 pkt.

Drożały akcje American Express po wyroku sądu najwyższego w USA, który odrzucił rządowe oskarżenia dot. nieuczciwej konkurencji.

W USA największe spadki dotknęły sektory energetyczny, technologiczny i dóbr wyższego rzędu.

Rynki niepokoi widmo eskalacji napięcia w handlu międzynarodowym. Inwestorzy obawiają się, że wojna handlowa między Waszyngtonem i Pekinem kryje w sobie potencjał do dalszego nakręcania się, co wpłynie destrukcyjnie zyski spółek i zakłóci wzrost gospodarczy na świecie.

Joseph Amato, główny dyrektor inwestycyjny w Neuberger Berman ocenia, że wojna handlowa znajdzie się w centrum uwagi inwestorów, ale większość zarządzających w jego firmy nie uważa, że może ona znacząco wpłynąć na światową gospodarkę.

Prezydent Donald Trump chce zakazu inwestowania w amerykańskie firmy technologiczne dla wielu chińskich przedsiębiorstw i zablokowania eksportu pewnych technologii do Chin – pisze w poniedziałek "The Wall Street Journal".

Ma to zostać ogłoszone pod koniec tygodnia – zapowiada gazeta, powołując się na źródła bliskie administracji prezydenckiej. Dodaje, że chodzi o uniemożliwienie Pekinowi kontynuowanie realizacji strategii gospodarczej "Made in China 2025" mającej uczynić z Chin globalnego lidera w dziesięciu obszarach technologicznych, takich jak: technologia informacyjna, przemysł lotniczy, pojazdy z napędem elektrycznym czy biotechnologie.

Według "WSJ" resort finansów USA pracuje nad przepisami mającymi uniemożliwić firmom z udziałem od 25 proc. chińskiego kapitału kupowanie firm w USA zaangażowanych – jak to określa Biały Dom - w rozwój "ważnych dla przemysłu technologii”. Gazeta dodaje, że nie wyklucza się, iż graniczny poziom chińskiej własności może zostać obniżony.

Ceny WTI zniżkowały w poniedziałek o 0,1 proc., do 68,5 USD za baryłkę, a ceny Brent spadały aż o 2 proc., do 74,1 USD za baryłkę.

OPEC i 10 innych krajów produkujących ropę - w tym Rosja - podjęły jednomyślnie decyzję o zwiększeniu wydobycia o około 1 mln baryłek dziennie, czyli o 1 proc. globalnej podaży - poinformował w piątek saudyjski minister ds. energii Chalid ibn Abd al-Aziz al-Falih.

OPEC Plus - czyli kraje kartelu wraz z sojusznikami, którym nieformalnie przewodzi Rosja - zwiększy produkcję w związku ze znacznym wzrostem cen surowca i obawami o spadek podaży. USA, Chiny i Indie apelowały wcześniej do państw kartelu o zwiększenie wydobycia z obawy o deficyt ropy, który byłby groźny dla globalnej gospodarki.

Z powodu amerykańskich restrykcji nałożonych na Teheran produkcja ropy w Iranie, który jest trzecim największym producentem w OPEC, może spaść do końca 2018 roku nawet o jedną trzecią.

"Ceny ropy Brent doświadczają mocniejszej korekty niż WTI, bo cena Brenta jest stosunkowo bardziej +nadmuchana+ niż WTI" - powiedział Kim Kwangrae, analityk rynku surowców w Samsung Futures Inc. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj