Ten przegrany, z Kolumbią? No, widziałem.
Piszemy do siebie z Robertem. Przed chwilą nawet przysłał sms.
Z tym. Gratulował mi transferu do Los Angeles Clippers.
Zapraszam go do mojej drużyny. Chcę, żeby zagrał 21 lipca w Łodzi, w meczu Gortat Team kontra Wojsko Polskie.
Niekoniecznie. Wiem, że jest coś takiego jak szacunek ulicy. Media mogą pisać, że jestem największym burakiem, że się już skończyłem, ale wyjdziemy na ulicę i zobaczy pani, co się będzie działo. Ludzie będą podchodzić, przybijać piątkę, nie przejdziemy dziesięciu metrów bez wspólnego zdjęcia, dania autografu.
Kiedy ponosiłem, to ludzie też byli życzliwi. W Polsce jest strasznie dużo internetowych kretynów, którzy sami sobie w życiu nie radzą, więc wylewają pomyje na innych i poniżają. Najłatwiej na tych, którzy ciężko pracują i odnoszą sukcesy. Widzę, co wypisują na temat Roberta. To jest polska mentalność, ta żółć, to plucie, ten hejt.
Jest, ale mniejszy. Tam ludzie się bardziej pilnują. A tu? Sami eksperci od futbolu. Piszą a to, że za dużo reklam chłopaki nagrały, a to że za mało trenują, a to że Krychowiak sklep otwiera i że to są wszystko przyczyny porażki.
Znam ponad połowę tych chłopaków z naszej narodowej reprezentacji. Jestem z nimi w regularnym kontakcie. Oglądałem, jak grali na mundialu i...
I brakło jakości, brakło talentu wspólnego grania. Tam jest paru chłopaków na piekielnie wysokim poziomie. Reszta przy nich to...
Nie, tak bym nie powiedział. Patałachy nie jadą na mistrzostwa świata.
Cała rozmowa w wydaniu weekendowego Magazynu Dziennika Gazety Prawnej.
