Ministrowie Mostowski i Drucki-Lubecki chcieli, by Królestwo Polskie postawiło na wino. I to im się udało. 200 lat temu w Warszawie działało kilkadziesiąt winnic - z Gabrielem Kurczewskim rozmawia Robert Mazurek.
Nie piję, ale wiem, że to miejsce związane z historią wina w zaskakujący sposób.
Owszem, ale historia jest jeszcze starsza, bo tam, gdzie stoi teraz kościół, 200 lat temu była winnica. Warszawa przeżywała wówczas wielki rozkwit winiarstwa: kilkanaście winnic, niektóre całkiem spore, po kilka hektarów, sprowadzano z Francji winiarzy, działała szkoła winiarska – i robiono tu dobre wina.
Nie chcę pana zmartwić, ale w czasach Rzeczpospolitej Krakowskiej, czyli w pierwszej poł. XIX w., Kraków miał swoją małą winnicę na południowym stoku Wawelu. Ale przetrwała tylko kilkanaście lat, bo później Austriacy przejęli Wawel i ją wykarczowali.
>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zobacz
|
