Nie tylko piwo i destylaty. Winnica na Placu Zbawiciela [WYWIAD MAZURKA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
8 lipca 2018, 16:46
Gabriel Kurczewski. Fot. Darek Golik
Gabriel Kurczewski. Fot. Darek Golik /Dziennik Gazeta Prawna
Ministrowie Mostowski i Drucki-Lubecki chcieli, by Królestwo Polskie postawiło na wino. I to im się udało. 200 lat temu w Warszawie działało kilkadziesiąt winnic - z Gabrielem Kurczewskim rozmawia Robert Mazurek.

Nie piję, ale wiem, że to miejsce związane z historią wina w zaskakujący sposób.

Owszem, ale historia jest jeszcze starsza, bo tam, gdzie stoi teraz kościół, 200 lat temu była winnica. Warszawa przeżywała wówczas wielki rozkwit winiarstwa: kilkanaście winnic, niektóre całkiem spore, po kilka hektarów, sprowadzano z Francji winiarzy, działała szkoła winiarska – i robiono tu dobre wina.

Nie chcę pana zmartwić, ale w czasach Rzeczpospolitej Krakowskiej, czyli w pierwszej poł. XIX w., Kraków miał swoją małą winnicę na południowym stoku Wawelu. Ale przetrwała tylko kilkanaście lat, bo później Austriacy przejęli Wawel i ją wykarczowali.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj