Choć (związane z RODO) weszły w życie niecałe dwa miesiące temu, to już wywołują liczne kontrowersje. Najistotniejsza dotyczy możliwości stosowania oraz pomieszczeniach zajmowanych przez . Ich monitorowanie jest dopuszczalne w wyjątkowych sytuacjach. Takie rozwiązanie nie satysfakcjonuje ani związkowców, ani resortu pracy. Ten ostatni już pięć dni po wejściu w życie zmian wnioskował do Ministerstwa Cyfryzacji o zmianę newralgicznych regulacji.
Big Brother
Artykuł 222 par. 2 kodeksu pracy zakłada, że co do zasady monitoring nie obejmuje pomieszczeń sanitarnych, szatni, stołówek oraz palarni lub pomieszczeń udostępnianych organizacji związkowej. Jest jednak możliwy, jeśli jest niezbędny np. dla lub i nie naruszy dóbr osobistych zatrudnionych oraz wolności i niezależności związków zawodowych. Firma musi wówczas zadbać też o to, aby na podstawie nagrania niemożliwe było rozpoznanie osób.
– To przepis bardzo kontrowersyjny. Może prowadzić do licznych naruszeń podstawowych praw człowieka, w tym poszanowania jego sfery intymnej. A jednocześnie umożliwia pozyskiwanie wielu wrażliwych informacji, np. o nałogach, przynależności związkowej, a nawet stanie zdrowia pracowników – wskazuje dr Magdalena Rycak, radca prawny i partner zarządzający Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR.
Podobnie uważają związki zawodowe.
– Zwracaliśmy uwagę na to, że przepis będzie prowadził do naruszeń godności pracownika i swobody działalności organizacji zakładowych. Obostrzenia w nim zawarte, np. dotyczące nienaruszalności wolności związkowej, są w praktyce fikcją, bo skąd pracownicy mają wiedzieć o celu i sposobie wykorzystania nagrań przez pracodawcę – wskazuje Paweł Śmigielski, dyrektor wydziału prawno-interwencyjnego OPZZ.
Z takich przyczyn zmianę dopiero co uchwalonego przepisu postuluje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Już 30 maja przekazało propozycję w tej sprawie resortowi cyfryzacji (w ramach konsultacji projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z zapewnieniem stosowania rozporządzenia 2016/679). Zgodnie z nią pomieszczenia sanitarne oraz te zajmowane przez związki zawodowe byłyby całkowicie wyłączone z monitoringu. MRPiPS podtrzymywał ten postulat w kolejnych pismach (m.in. z 7 czerwca), wskazując, że obowiązujące od 25 maja przepisy mogą prowadzić do naruszeń godności pracowników i niezależności związków zawodowych. A zdaniem resortu to wartości ważniejsze niż np. ochrona mienia znajdującego się w toaletach lub pomieszczeniach prysznicowych. MC nie uwzględniło jednak tej uwagi.
Można inaczej
W sporze dwóch ministerstw eksperci i związkowcy stają po stronie MRPiPS.
– Nie chodzi o to, aby toalety, pomieszczenia z prysznicami i te zajmowane przez związki zawodowe nie podlegały żadnemu nadzorowi. W sytuacji gdy np. pracodawca podejrzewa popełnienie przestępstwa w takich obiektach, zawsze może powiadomić policję, która ma uprawnienia do utrwalania obrazu i dźwięku. Chodzi o to, aby to sam pracodawca nie decydował o tak wrażliwych danych i nie przetwarzał ich – tłumaczy dr Rycak.
– Sądzę, że kompromisowym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie przepisu, zgodnie z którym np. za zgodą pracowników firma mogłaby instalować kamery przed wejściem do szatni, aby nikt niepowołany nie pojawiał się w takich miejscach – dodaje.
Bez wątpienia w sprawie monitoringu ustawodawcy zabrakło refleksji. Ale na nią nie było czasu – nowelizację kodeksu pracy, która określa zasady stosowania kamer w firmie, dołączono do projektu ustawy o ochronie danych osobowych podczas prac w komisji sejmowej (jako poprawkę poselską). A więc dwa dni przed uchwaleniem ustawy. Obecne kontrowersje to skutek niechlujnej, pospiesznej legislacji.
– Coraz częściej zdarza się też, że zmiany w prawie pracy są przygotowywane przez inne resorty niż MRPiPS, choć to przecież jego zadanie. Źle wpływa to na jakość stanowionych przepisów – uważa Paweł Śmigielski.
Więcej problemów
Wiele uwag wywołują też niektóre inne przepisy dotyczące monitoringu.
– Wątpliwości budzi np. możliwość stosowania ukrytych kamer. Wydaje się, że jeśli pracodawca poinformuje o monitoringu danego pomieszczenia, to może w taki sposób zainstalować kamerę, aby była ona niewidoczna dla zatrudnionych. Pomocna byłaby jednak interpretacja Ministerstwa Cyfryzacji w tej sprawie – podkreśla Katarzyna Dulewicz, radca prawny i partner w CMS Cameron Mc Kenna.
Podkreśla, że bardzo ogólny charakter mają też wspomniane przepisy zezwalające na monitoring co do zasady wyłączonych z niego pomieszczeń. – Jest jasne, że jeśli pracodawca zdecyduje się na umieszczenie kamer w takich obiektach, to będzie musiał zadbać o to, aby niemożliwe było rozpoznanie osób, które w nich przebywają. Ale trudno określić, jakie sytuacje w ogóle uzasadniają zastosowanie monitoringu np. w stołówce – podsumowuje mec. Dulewicz.
>>> Czytaj też: To nie jest kraj dla pracodawców. Połowa nie może zapełnić wakatów
