Na przekór równowadze sił. Gdyby nie destrukcja europejskiego ładu, Polska by nie powstała

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 września 2018, 07:30
Europa
Europa/ShutterStock
Aby odzyskać własne państwo, Polacy musieli czekać na upadek Rosji i destrukcję panującego w Europie ładu.

Adam Mickiewicz błagał w „Litanii pielgrzymskiej”: „O wojnę powszechną za wolność ludów, Prosimy Cię, Panie”. Tymczasem po Kongresie wiedeńskim zapanował w Europie pokój. Przez następnych 40 lat między największymi mocarstwami nie wybuchła ani jedna wojna. To oznaczało, że powstańcze zrywy musiały kończyć się klęską. Dopóki trzej zaborcy związani Świętym Przymierzem działali solidarnie, a pozostałe kraje europejskie nie były zainteresowane wspieraniem aspiracji Polaków, nie istniała żadna siła zdolna, by z anektowanych ziem ponownie skleić Rzeczpospolitą. Świadom tego książę Adam Jerzy Czartoryski i jego ludzie, działający pod szyldem Hotelu Lambert, przez lata starali się wzniecać niepokoje w Europie, wciąż poszukując sposobu, żeby skłócić ze sobą mocarstwa. Jednak ich spiski i błyskotliwe intrygi kończyły się niepowodzeniami. Przed 1815 r. wojny na Starym Kontynencie wybuchały jak na zawołanie, ale epoka napoleońska wszystko zmieniła. Przyniosła śmierć ponad 5 mln ludzi i świadomość, że wojenna klęska może przywieść na krawędź upadku nawet najpotężniejsze imperium. W nowych czasach europejskie rządy zaczęły działać z większą rozwagą, bo konflikty zbrojne stawały się bardzo ryzykowne, a możliwe korzyści dużo trudniejsze do osiągnięcia. To nie były dobre zmiany dla Polaków.

„Architekci Kongresu Wiedeńskiego uznali, że po to, by w Europie Środkowej zapanował pokój i stabilność, muszą usunąć efekty działania Richelieu z XVII w., które to działanie sprzyjało konstrukcji słabej i podzielonej Europy Środkowej, wiecznie kuszącej Francję do wtargnięcia i uczynienia zeń placu gier dla swojej armii” – pisze Henry Kissinger w „Dyplomacji”. Dopóki niemiecka Rzesza była rozbita na setki państewek i istniała Rzeczpospolita, Francja mogła wspólnie z nimi szachować niemieckie mocarstwa: Prusy i Austrię oraz mieć dość sił, żeby równocześnie zagrozić Anglii. Natomiast odepchnięta na wschód Rosja nie mogła urosnąć w siłę i jej ekspansja zatrzymywała się na polskich granicach. Klęska Bonapartego przekreśliła taki stan rzeczy, oznaczając olbrzymie osłabienie pozycji Francji i przesunięcie siły ciężkości w Europie na wschód.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj