Te głębokie zmiany nie oznaczają jednak, że spełni się czarny scenariusz, w myśl którego maszyny wyprą ludzi z rynku pracy. Choć robotyzacją zagrożonych jest aż 75 mln miejsc pracy, to w efekcie zmian powstaną aż 133 mln nowych. Per saldo zatem przybędzie 58 mln stanowisk.

Skala zmian oznacza, że 54 proc. największych firm globu będzie potrzebowało istotnej zmiany profilu zatrudnianych pracowników i to zaledwie w ciągu 7 lat. W cenie znajdą się inne kompetencje niż obecnie. Znacząco zwiększy się popyt na analityków danych oraz twórców oprogramowania. Z kolei zapotrzebowanie na osoby wprowadzające dane, związane z rachunkowością czy obsługujące dział płac będzie niższe.

„To krytycznie ważne, aby firmy przyjęły aktywną rolę we wspieraniu swoich obecnych pracowników poprzez pomoc w zmianie i podnoszeniu ich kwalifikacji, co umożliwi im przyjęcie postawy nauki przez całe życie. Rządy z kolei będą musiały stworzyć środowisko, które ułatwi pracownikom przebranżowienie i szkolenie się. To kluczowe wyzwanie dla naszych czasów” – komentuje Klaus Schwab, założyciel i szef World Economic Forum.

Raport „The Future of Jobs 2018” powstał w oparciu o ankiety wypełnione przez szefów działów HR oraz top menedżerów z 12 branż w 20 rozwiniętych państwach świata, które w sumie odpowiadają za 70 proc. globalnego PKB.

>>> Czytaj też: Mniej ludzi, więcej robotów, ale nie w Polsce