Sprawa Chaszodżdżiego poróżniła Trumpa z republikanami w Kongresie

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 października 2018, 07:10
Zaginięcie saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego, poróżniło prezydenta Trumpa z republikanami w Kongresie. Ustawodawcy z GOP domagają się ukarania władz w Rijadzie, podczas gdy zdaniem Trumpa, krok taki, w pierwszej kolejności, zaszkodziłby amerykańskiej gospodarce.

Prezydent w środę po raz kolejny przestrzegł przed podejmowaniem pochopnych posunięć wobec rządzącej w Arabii Saudyjskiej rodziny królewskiej w reakcji na zaginiecie i - zdaniem większości amerykańskich mediów - zamordowanie saudyjskiego komentatora politycznego i opozycjonisty .

Trump poinformował, że zwrócił się do władz tureckich o przekazanie władzom amerykańskim nagrań dźwiękowych i wideo mających potwierdzać, że Chaszodżdżi był torturowany a następnie zamordowany przez agentów rządu saudyjskiego w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule.

"Poprosiliśmy o te (nagrania), jeśli istnieją” - powiedział Trump w środę czasu miejscowego. Dodał, że “prawdopodobnie istnieją”.

Prezydent dodał, że otrzyma pełny raport o wynikach dochodzenia władz tureckich po powrocie z Ankary sekretarza stanu Mike'a Pompeo. "Będzie to pierwsze pytanie jakie zadam" -dodał.

Trump wypowiadał się w reakcji na opublikowanie w środę w internetowym wydaniu dziennika “The New York Times”, relacji tureckiego dygnitarza, który powołując się na nagrania dźwiękowe posiadane przez władze tureckie, twierdzi, że są one dowodem, iż Chaszodżdżi po wejściu do saudyjskiego konsulatu w Stambule 2 października, ok. godz. 13:15 czasu miejscowego był torturowany, a następnie zamordowany przez 15 agentów saudyjskich.

Wcześniej transkrypcja nagrań posiadanych rzekomo przez turecki wywiad, został opublikowany, ze wszystkimi wstrząsającymi szczegółami, na pierwszej stronie tureckiego prorządowego dziennika.

Dzień wcześniej Trump i Pompeo, wydawali się być zadowoleni z zapewnień króla Arabii Saudyjskiej i następcy tronu księcia Mohammada ibn Salmana, że rządząca rodzina królewska nie miała nic wspólnego z zaginięciem dziennikarza.

Trump zarzucił krytykom władz w Rijadzie, że działają według zasady "winny do czasu kiedy dowiedzie, że jest niewinny".

Prezydent sprzeciwił się także wprowadzeniu embargo na sprzedaż amerykańskiej broni dla "pustynnego królestwa".

Jeśli Stany Zjednoczone wycofają się z zawartego w ub. roku kontraktu o sprzedaży Arabii Saudyjskiej broni i sprzętu militarnego wartości 110 mld dolarów, to zastąpią je Rosja i Chiny - argumentował.

Reakcja prezydenta rozczarowała przywódców Partii Republikańskiej w Kongresie, którzy potępili Arabię Saudyjską razem z przedstawicielami Partii Demokratycznej.

Zdaniem niektórych komentatorów ostra reakcja republikanów na zaginięcie Chaszodżdżiego jest powodowana częściowo instynktem samozachowawczym. Republikanie obawiają się bowiem, że niezdecydowana reakcja Trumpa na rolę, jaką Arabia Saudyjska odegrała w zaginięciu Chaszodżdżiego i dobrze udokumentowane, długoletnie łamanie przez władze w Rijadzie elementarnych praw człowieka, zostaną użyte przeciwko nim przez demokratów podczas kampanii przed wyborami, które odbędą się 6 listopada.

Dlatego wielu kluczowych republikanów w Kongresie opowiada się za ukaraniem władz Arabii Saudyjskiej niezależnie od stanowiska prezydenta.

W ubiegłym tygodniu republikański senator Bob Corker przewodniczący senackiej komisji stosunków zagranicznych w liście wystosowanym do prezydenta wspólnie z członkami tej komisji z obu partii, dał prezydentowi 120 dni na podjęcie decyzji czy objąć amerykańskimi sankcjami "jakiegokolwiek obcokrajowca", który mógł być odpowiedzialny za zaginięcie Chaszodżdżiego.

Chaszodżdżi, częsty krytyk władz Arabii Saudyjskiej w tym faktycznie rządzącego królestwem księcia Mohammada ibn Salmana, ostatni raz był widziany żywy 2 października po wejściu do saudyjskiego konsulatu w Stambule, gdzie chciał załatwić formalności związane z planowanym ślubem z obywatelką Turcji.

Dziennikarz ostatnio mieszkał pod Waszyngtonem w stanie Wirginia. Był stałym rezydentem Stanów Zjednoczonych i współpracownikiem dziennika “The Washington Post”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj