Obecnie podwójne obywatelstwo na Litwie mogą mieć tylko te osoby, które opuściły kraj przed odzyskaniem niepodległości w 1990 roku oraz ich potomkowie. Takie prawo nie przysługuje tym, którzy wyjechali z Litwy po 11 marca 1990 roku.

Podwójne obywatelstwo mogą mieć też osoby, którym obywatelstwo nadane zostało automatycznie, czyli przez zawarcie związku małżeńskiego z obywatelem innego kraju oraz przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem Litwy.

O potrzebie zorganizowania referendum na Litwie mówi się od lat, ale przeciwni byli temu Litwini mieszkający na uchodźstwie, ci, którym najbardziej zależy na posiadaniu podwójnego obywatelstwa. Są oni przekonani, że referendum, w którym powinno wziąć udział co najmniej 50 proc. uprawnionych do głosowania, z powodu wysokiego wymaganego progu frekwencji jest skazane na niepowodzenie. Litewscy emigranci chcieli zmiany ustawowej.

Sąd Konstytucyjny w ubiegłym roku orzekł jednak, że liberalizacja prawa dotyczącego podwójnego obywatelstwa może być wprowadzona wyłącznie w drodze referendum, w którym większość obywateli kraju musiałaby się zgodzić na zmianę stosownego zapisu w konstytucji Litwy.

Dane statystyczne dotyczące emigracji są niepokojące. W wyniku emigracji liczba mieszkańców kraju zmniejszyła się z 3,7 mln w 1990 r. do 2,8 mln w 2017 r. Zdaniem przewodniczącego litewskiego Sejmu Viktorasa Pranckietisa Litwa powinna zadbać o swoich obywateli na emigracji, między innymi przyznając im możliwość zachowania litewskiego obywatelstwa.

Zwolennicy podwójnego obywatelstwa twierdzą, że we współczesnym zglobalizowanym świecie jest to po prostu konieczność, jeśli Litwa chce utrzymać więź z emigrantami.

Krytycy są z kolei zdania, że obywatel może być wierny tylko jednemu państwu. Obawiają się też, że o podwójne obywatelstwo mogą się ubiegać przedstawiciele mniejszości narodowych, co może być wykorzystane przez Rosję.

Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP)