Japoński wytwórca części motoryzacyjnych Nidec ogłosił we wtorek, że zainwestuje w Meksyku ok. 178 mln dolarów, by przenieść z Chin produkcję układów wspomagania kierownicy i części do oczyszczaczy powietrza. Towary te znajdują się na liście 25-procentowych ceł nałożonych przez władze USA, by ukarać Chiny za nieuczciwe praktyki handlowe.

„Wojna celna potrwa jeszcze przez jakiś czas” - ocenił dyrektor generalny Nidecu Shigenobu Nagamori. Wcześniej eksperci i przedsiębiorcy wyrażali obawy, że konflikt może się utrzymywać nawet przez 20 lat.

Produkowane w Chinach części są szeroko stosowane w amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym, a Nidec ma nadzieję, że dostawy z Meksyku pozwolą mu uzyskać przewagę nad konkurentami, którzy będą nadal produkować w ChRL – pisze „Nikkei Asian Review”.

Decyzję o przeniesieniu części produkcji poza Chiny ogłosił również japoński Panasonic. Firma zamierza produkować elektronikę motoryzacyjną, w tym radia samochodowe, w Tajlandii, Malezji i Meksyku. Dotychczas takie urządzenia, przeznaczone na amerykański rynek, składano w fabrykach w chińskich miastach Suzhou i Shenzhen.

Gazeta zaznacza, że do exodusu przyłączają się również firmy chińskie, które dużo eksportują do USA. Na przykład wytwórca elektroniki TCL ogłosił plany nawet dwukrotnego zwiększenia produkcji telewizorów LCD w swojej fabryce w Meksyku. Choć ciekłokrystaliczne telewizory nie znajdują się na liście ceł, TCL przygotowuje się na rozszerzenie taryf – pisze „Nikkei Asian Review”.

Wymienia przy tym również inne firmy, które ogłosiły plany przeniesienia do innych krajów części produkcji w obawie, że cła podważą konkurencyjność modelu „Made in China”. Są wśród nich japońskie Yokowo, Sumitomo Electric Industries i Daikin Industries, chińskie Linglong Tire i Hailide New Material oraz tajwański Pegatron.

Agencja Bloomberga podała, że wiele firm działających w różnych branżach jest gotowych przenieść łańcuchy dostaw poza Chiny. Taką możliwość sygnalizowali m.in. przedstawiciele holenderskiego Phillipsa, szwajcarskiego Logitecha i amerykańskiego Lennoxa oraz Acme United.

USA nałożyły już karne taryfy na sprowadzane z Chin towary warte łącznie 250 mld dolarów rocznie, a Pekin oclił w odwecie importowane z USA produkty o łącznej wartości 110 mld dolarów rocznie. Chińskie ministerstwo handlu określało konflikt jako największą wojnę celną w historii gospodarki.

Według danych chińskiego urzędu celnego nadwyżka ChRL w handlu z USA we wrześniu osiągnęła rekordową wartość 34,1 mld dolarów. Jednak „Nikkei Asian Review” ocenia, że eksport do USA najprawdopodobniej spadnie, gdy firmy przeniosą produkcję poza Chiny.

>>> Czytaj też: Klienci z Rosji mają problemy w bankach Chin. Powód? Sankcje USA