Podmorski tunel łączący Helsinki i Tallin może być najdłuższym tunelem kolejowym na świecie. Jego koszt szacuje się dziś na około 16 miliardów euro. Mimo że o projekcie mówi się już od lat, jego powstanie nie jest przesądzone.

Połączenie kolejowe między stolicami Finlandii i Estonii na pewno byłoby przydatne. Dziś miasta te łączy prom, który płynie około 2 godzin, chociaż czas podróży i to, czy rejs w ogóle się odbędzie, zależy od pogody. Pociąg podziemnym tunelem jechałby około 30 minut, co z pewnością zwiększyłoby możliwości podróżowania między tymi miastami do pracy, na spotkania czy na krótkie wycieczki.

Rozmowy o tunelu na poziomie rządowym trwają już od 2008 roku. Miałby on wchodzić w część trasy Rail Baltica, łączącej Finlandię, Estonię, Łotwę, Litwę i Polskę. Na zlecenie władz Helsinek i Tallina wykonano studium wykonalności projektu łącznie z analizami geologicznymi. Z ich wyników opublikowanych na początku tego roku wynika jednak, że inwestycja nie byłaby wystarczająco opłacalna. Pod koniec września burmistrz Helsinek Jan Vapaavuori przyznał w wywiadzie z dziennikiem biznesowym Kauppalehti, że projekt jest obecnie mało realistyczny, chociaż przy okazji publikacji raportu na temat inwestycji zaznaczył, że nie jest on wykluczony w dłuższej perspektywie.

>>> Czytaj też: Finowie "grabią i czyszczą lasy"? Kancelaria prezydenta Finlandii prostuje słowa Trumpa

Pomysłem tunelu między dwoma miastami zajął się też jednak znany fiński biznesmen Peter Vesterbacka, jeden z założycieli helsińskiej konferencji Slush i były szef marketingu producenta gier Rovio, który odegrał kluczową rolę w promowaniu największego technologicznego hitu z Finlandii od czasów Nokii, czyli gry Angry Birds. Chce on, żeby Helsinki i Tallin były sercem Eurazji i zapewnia, że projektem zainteresowani są inwestorzy m.in. z Chin.

„Nie budowałem wcześniej tuneli… nie mam doświadczenia w budowaniu infrastruktury, ale podchodzę do tego na zasadzie: to nie może być aż tak trudne”, powiedział w styczniu w rozmowie z serwisem Vice Motherboard. Vesterbacka współpracuje przy projekcie z trzema koncernami budowlanymi oraz jedną firmą technologiczną i przewiduje, że ogromny koszt projektu zwróci się po 17 latach.

Vesterbacka nie chce jednak poprzestać na linii kolejowej. Na trasie szybkiego pociągu, w niewielkiej odległości od Helsinek, chce też zbudować sztuczną wyspę z biurowcami, centrum konferencyjnym i budynkami mieszkalnymi. Mogłoby na niej mieszkać 50 tys. osób.

Wielkie plany na połączenie miast, mimo że wciąż są tylko planami, uczczono latem premierą stworzonej specjalnie na tę okazję wódki Helsinki-Tallinn Tunel Vodka wyprodukowanej wspólnie przez estońską i fińską firmę. Nie jest to na pewno przypadkowy wybór. Poza relacjami biznesowymi i przemysłowymi, Helsinki i Tallin łączy dla wielu Finów przede wszystkim alkohol. Z powodu wysokich cen w Finlandii, wielu mieszkańców południowej części kraju regularnie wybiera się promem do Tallina, żeby zrobić zapasy kosztujących tam dużo mniej trunków. Niektórzy żartobliwie nazywają planowaną linię kolejową między miastami alkotunelem, chociaż możliwe, że podróż pociągiem do stolicy Estonii po alkohol nie będzie już tak opłacalna, jak przeprawa promem, na który można wjechać własnym samochodem, a co za tym idzie – zrobić większe zakupy.

Liczba Finów wracających z podróży do Estonii z alkoholem jeszcze w 2014 roku wynosiła aż 81 procent, chociaż od tego czasu odsetek ten powoli spada, ponieważ estońskie ceny regularnie rosną, między innymi z powodu rosnących podatków. W analizie fińskiej gazety Ilta-Sanomat podano w tym roku, że alkohol i papierosy w Estonii mimo to wciąż są sporo tańsze, ale wiele innych produktów, które kupowali tam Finowie, takich jak jedzenie i kosmetyki, kosztują już tyle samo. Jeśli trend ten się utrzyma, pasażerowie pewnie nie będą korzystać z pociągu tylko po to, żeby wpaść do monopolowego.

>>> Czytaj też: Finlandia chce odejścia od węgla w elektroenergetyce i ciepłownictwie