"Wojna nie została wypowiedziana, ale casus belli już został stworzony. Oficjalni rosyjscy i ukraińscy ludzie w mundurach po raz pierwszy od momentu przyłączenia przez Rosję w 2014 roku Krymu spotkali się w bezpośredniej konfrontacji" - ocenia we wtorek rosyjski dziennik gospodarczy.

Gazeta zauważa, że oba kraje już i tak znajdują się faktycznie w stanie konfliktu, choć nie został on wypowiedziany. Ocenia jako mało prawdopodobny "najgorszy scenariusz" dalszego rozwoju incydentu w Cieśninie Kerczeńskiej. "Mała zwycięska wojna" dla nikogo nie byłaby "ani mała, ani triumfalna, nawet jeśli osoby oficjalne będą próbowały przekonać obywateli, którzy odwykli od strachu przed wojną, że jest odwrotnie" - dodaje.

"Wiedomosti" jako bezprecedensową określają decyzję prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki o wprowadzeniu 30-dniowego stanu wojennego. Zauważa, że stan wojenny nie został wprowadzony ani po wydarzeniach na Krymie, ani wtedy, gdy konflikt w Donbasie wchodził w ostre fazy. "Stan wojenny wprowadzany jest na tle niskich notowań Poroszenki, które na razie nie gwarantują mu nawet przejścia do drugiej tury" wyborów prezydenckich - zaznacza dziennik. Ocenia, że "próba wykorzystania stanu wojennego, obliczona na mobilizację elektoratu (...) i jego konsolidację wokół urzędującego prezydenta i naczelnego dowódcy, jest dla Poroszenki wielkim ryzykiem".

"Wiedomosti" przypominają, że zgodnie z umową rosyjsko-ukraińską z 2003 roku po Cieśninie Kerczeńskiej i morzach Azowskim i Czarnym "mogą bez przeszkód pływać okręty i handlowe i wojskowe obu krajów". Zdaniem prawników nie zmienia tej umowy aneksja Krymu. Niemniej "to, co Rosja uważa za swoje wody terytorialne, Ukraina nadal uważa za jej wody i to, co dla Kijowa jest +pokojowym przejściem+, dla Moskwy jest +prowokacją+" - zauważa gazeta.

Dziennik wskazuje, że zdaniem ekspertów jedną z konsekwencji incydentu będzie wprowadzenie nowych sankcji wobec Rosji. Zwraca przy tym uwagę na wypowiedź szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa, który powiedział, że jego taka perspektywa "dawno przestała martwić". "Jest to złe, ale nie jedyne przyzwyczajenie. Otwarte użycie siły przez legalnych rosyjskich wojskowych przeciwko Ukrainie umacnia wiarę wielu Rosjan w to, że wojna przeciwko sąsiadowi nie jest straszna" - konkludują "Wiedomosti".

Z Moskwy Anna Wróbel

>>> Polecamy: Putin wraca na front. Prezydent Rosji rozpoczął nową fazę wojen