Kreml: Apel Ukrainy o okręty NATO na Morzu Azowskim to ciąg dalszy prowokacji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 listopada 2018, 11:54
Statek patrolujący morską granicę Ukrainy z Rosją, zdjęcie ilustracyjne.
Statek patrolujący morską granicę Ukrainy z Rosją, zdjęcie ilustracyjne./ShutterStock
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w czwartek, że apel prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki o rozmieszczenie okrętów wojennych NATO na Morzu Azowskim jest "kontynuacją prowokacyjnego kursu" i że Rosja ocenia ten apel negatywnie.

Na pytanie o stanowisko Kremla wobec wypowiedzi prezydenta Ukrainy Pieskow powiedział, iż jest ono negatywne. Dodał następnie: "samo postawienie tej kwestii ma oczywiście na celu dalsze prowokowanie napięcia, kontynuowanie prowokacyjnego kursu".

Mówiąc o "prowokacyjnym kursie" przedstawiciel Kremla powiązał go z kwestią wyborów prezydenckich na Ukrainie w przyszłym roku; wyraził sąd, że chodzi o "przedwyborcze interesy polityki wewnętrznej prezydenta Poroszenki".

Nie skomentował pytania o możliwą reakcję Rosji na pojawienie się okrętów NATO na Morzu Azowskim. Ocenił, że rozważania takie "są nie na miejscu".

Rzecznik Kremla powiedział także, że Moskwa nie widzi konieczności "zabiegów pośredniczenia" w celu normalizacji stosunków rosyjsko-ukraińskich. "Ci, którzy chcą i mają taką możliwość, mogą pomóc w wywarciu wpływu na oficjalny Kijów" - oświadczył.

Na pytanie dziennikarzy, czemu pogranicznicy rosyjscy zaatakowali kutry ukraińskie na wodach neutralnych, Pieskow odparł: "Jeśli chodzi o współrzędne geograficzne, to wszystkie pytania należy kierować do pograniczników". Powiedział również, że kutry "nie były atakowane" i że "podjęto jedynie kroki w celu zatrzymania naruszających granicę państwową Federacji Rosyjskiej".

Poroszenko w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Bild" wezwał w czwartek kraje członkowskie NATO, a zwłaszcza Niemcy, do rozmieszczenia okrętów wojennych na Morzu Azowskim w celu wsparcia jego kraju w konfrontacji z Rosją. Później, w wywiadzie dla "Westdeutsche Allgemeine Zeitung", Poroszenko mówił w tym kontekście nie o Morzu Azowskim lecz Morzu Czarnym.

Ukraina ogłosiła stan wojenny na części terytorium po niedzielnym ataku rosyjskich służb granicznych, które ostrzelały trzy ukraińskie jednostki w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej, łączącej Morze Czarne z Morzem Azowskim. Rosja zajęła okręty i zatrzymała 24 marynarzy, którzy zostali osadzeni w areszcie.

Ukraińskie jednostki, które zmierzały do portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, chciały przepłynąć pod mostem nad cieśniną, jednak nie dostały na to pozwolenia. Według władz w Kijowie atak Rosjan nastąpił na wodach neutralnych.

>>> Czytaj też: W części obwodów Ukrainy oficjalnie zaczął obowiązywać stan wojenny

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj