Konferencja naukowców w Hongkongu potępiła modyfikację genów bliźniaczek

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 listopada 2018, 13:05
Geny
Geny/ShutterStock
Organizatorzy konferencji nt. edycji genów ludzkich potępili w czwartek twierdzenia chińskiego naukowca He Jiankuia o modyfikacji genów urodzonych niedawno bliźniaczek. W oficjalnym komunikacie określono jego działania jako nieetyczne i „głęboko niepokojące”.

W czasie konferencji He wyrażał dumę ze swoich badań, w ramach których – jak twierdzi – w listopadzie w Chinach urodziły się pierwsze na świecie dzieci o zmodyfikowanych genach, nazywane przez niego pseudonimami Lulu i Nana. Zmiana, dokonana w embrionach metodą CRISPR/Cas9, miała polegać na usunięciu genu CCR5 i tym samym zapewnieniu dzieciom odporności na zarażenie wirusem HIV.

„Podczas tego szczytu dotarło do nas nieoczekiwane i głęboko niepokojące twierdzenie, że ludzkie embriony zostały poddane edycji i wszczepione, co poskutkowało ciążą i narodzinami bliźniaczek. Zalecamy przeprowadzenie niezależnej oceny, by zweryfikować to twierdzenie i ustalić, czy zaszły opisane w nim modyfikacje DNA” - napisano w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej konferencji.

„Nawet jeśli modyfikacje zostaną potwierdzone, procedura była nieodpowiedzialna i niezgodna z międzynarodowymi normami” - dodali organizatorzy. Zarzucili przy tym He szereg nieprawidłowości, w tym niespełnienie standardów etycznych i nieprzejrzystość procedur klinicznych.

Twierdzenia He, które nie zostały jak dotąd niezależnie zweryfikowane, wywołały oburzenie w świecie akademickim. Na naukowca spadła krytyka ze strony chińskich i zagranicznych uczonych, przedstawicieli chińskich władz, a także uniwersytetu, na którym jest zatrudniony. Uczelnia odcięła się od jego działalności, twierdząc, że He przebywa na bezpłatnym urlopie.

Chińska państwowa komisja zdrowia wyraziła "głębokie zaniepokojenie" i wszczęła dochodzenie w sprawie badań He. Wiceminister nauki i technologii Xu Nanping powiedział dziennikarzom, że jest "bardzo zszokowany" twierdzeniami naukowca i zaznaczył, że tego rodzaju eksperymenty są w Chinach nielegalne.

Grupa blisko 120 uczonych, w większości z Chin, potępiła działania He w liście otwartym, określając je jako nieetyczne i „szalone”. Z zagranicy pod adresem naukowca padały zarzuty o prowadzenie „potwornych eksperymentów” na ludziach.

Komentujący sprawę uczeni i przedstawiciele władz podkreślali, że wciąż nie wiadomo na pewno, czy przekazane przez He informacje są prawdziwe. Podczas konferencji w Hongkongu chiński naukowiec oświadczył, że badania zostały zgłoszone do czasopisma naukowego do oceny, ale nie podał tytułu publikacji.

He twierdzi, że wyniki jego badań mogą pomóc milionom osób obarczonych chorobami genetycznymi. Ogłosił, że zamierza monitorować dzieci przez 18 lat, a także później, jeśli wyrażą na to zgodę.

Na filmie zamieszczonym w internecie He oświadczył, że jego zdaniem inżynieria genetyczna "jest i powinna pozostać technologią leczniczą". "Podnoszenie ilorazu inteligencji czy wybieranie koloru włosów albo oczu nie jest czymś, co robi kochający rodzic. To powinno być zakazane" - zaznaczył.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj