Unijne regulacje umożliwiają państwom członkowskim przeprowadzanie tymczasowych kontroli na granicach wewnętrznych w strefie Schengen w przypadku poważnego zagrożenia porządku publicznego lub bezpieczeństwa wewnętrznego.

W czwartkowym głosowaniu europosłowie przyjęli stanowisko PE na negocjacje nowych przepisów z krajami członkowskimi. Uznali, że początkowy okres kontroli granicznych powinien być ograniczony do dwóch miesięcy zamiast obecnych sześciu oraz że nie można tych kontroli przedłużyć na okres ponad roku.

Europosłowie podkreślili, że ponieważ tymczasowe kontrole graniczne wpływają na swobodny przepływ osób, powinny one być stosowane jedynie w wyjątkowych okolicznościach i jako środek ostateczny.

Europosłowie uważają, że kraje strefy Schengen powinny przedstawiać szczegółową ocenę ryzyka, jeżeli tymczasowe kontrole graniczne miałyby zostać przedłużone poza początkowe dwa miesiące. Ponadto każde kolejne przedłużenie kontroli granicznych powyżej sześciu miesięcy wymagałoby od Komisji Europejskiej stwierdzenia, czy przedłużenie jest zgodne z wymogami prawnymi, czy też nie, i powinno być zatwierdzone przez Radę UE.

"Schengen to jedno z największych osiągnięć UE. Jednak pomimo dwuletniego maksymalnego okresu jest ono poważnie zagrożone z powodu prowadzenia nielegalnych kontroli na granicach wewnętrznych przez sześć państw przez ponad trzy lata. Pokazuje to, jak niejednoznaczne są obecne zasady i w jaki sposób państwa nadużywają ich i źle je interpretują. Jeśli chcemy ocalić Schengen, musimy położyć temu kres i ustanowić jasne zasady" - powiedziała sprawozdawczyni projektu Tanja Fajon (Socjaliści).

Rezolucja została przyjęta 319 głosami za, przy 241 przeciw i 78 wstrzymujących się. Rozmowy z ministrami UE mogą rozpocząć się natychmiast, ponieważ kraje członkowskie w ramach Rady UE już uzgodniły swoje stanowisko w czerwcu.

Po wybuchu kryzysu migracyjnego w 2015 r. sześć krajów należących do wspólnego obszaru wprowadziło wewnętrzne kontrole. Były to: Francja, Niemcy, Austria, Dania, Szwecja i będąca poza UE, ale należąca do Schengen Norwegia. Wykorzystały w tym celu przepisy, które pozwalają na czasowe zawieszenie swobodnego przekraczania granicy. Stolice początkowo uzasadniały nadzwyczajne środki nieuregulowaną migracją wewnątrz UE, ale powoływały się również na zagrożenie bezpieczeństwa publicznego w związku z atakami terrorystycznymi w Europie.

Państwa stosujące to rozwiązanie muszą co pół roku notyfikować Komisję Europejską o zamiarze przedłużenia stosowania tego nadzwyczajnego środka.

Choć kontrole nie oznaczają, że dana granica jest zamknięta i wszyscy przekraczający są sprawdzani, środki te wywołują wśród części państw, a także w Komisji Europejskiej obawę, że to prowizoryczne rozwiązanie stanie się normą na lata. W praktyce oznaczałoby to koniec Schengen, przynajmniej w niektórych regionach Europy. Wewnątrz strefy - obejmującej 26 państw europejskich, w tym 22 unijne - w zasadzie nie powinno być stacjonarnych kontroli osób przekraczających granice.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)