Hiszpańskie media wskazują, że gabinet Pedro Sancheza, dotychczas pozytywnie nastawiony do przyjmowania nielegalnych przybyszów z Afryki, został w ostatnich miesiącach "zachęcony" przez Unię Europejską do bardziej restrykcyjnych działań w polityce migracyjnej. Powodem mają być ograniczone środki na ten cel w budżecie unijnym.

Radio Onda Cero przypomina o szeregu przeprowadzonych w ostatnich tygodniach deportacji nielegalnych migrantów z Hiszpanii do Maroka. Rozgłośnia wskazuje na

stwarzane przez rząd Sancheza trudności z przyjęciem hiszpańskiego statku rybackiego, który w niedzielę uratował 12 afrykańskich migrantów próbujących przepłynąć Morze Śródziemne.

W środę przedstawiciel rządu centralnego we wspólnocie autonomicznej Walencji Juan Carlos Fulgencio poinformował, że "gabinet w Madrycie pracuje już intensywnie", aby przekonać Libię, z której wypłynęli uratowani przez hiszpańskich rybaków migranci, do ponownego przyjęcia ich na swoim terytorium.

O przypadku dwunastu uratowanych migrantów przez statek Nuestra Madre de Loreto pisze też w czwartek dziennik "El Pais", wskazując, że migranci stanowczo odmawiają powrotu do Libii. Według madryckiej gazety afrykańscy przybysze twierdzą, że w przypadku deportacji grozi im w Libii utrata życia, tortury lub niewolnictwo.

Z kolei według dziennika "Publico" rząd Sancheza w ciągu zaledwie kilku miesięcy porzucił realizowaną na początku swojej kadencji politykę "otwartych drzwi" dla migrantów.

"Choć władze (wspólnoty) Walencji gotowe są ugościć tych 12 migrantów, a ośmiu eurodeputowanych apeluje do władz UE o zgodę na przyjęcie tego statku w bezpiecznym porcie", rząd w Madrycie odrzuca to i chce przekazać ich Libii - napisał w czwartek "Publico".

Lewicowa gazeta twierdzi, że targujący się z Libią o dwunastu Afrykańczyków Sanchez całkowicie zatracił "ducha Aquariusa" - to nawiązanie do sytuacji z czerwca br., gdy premier gotów był przyjąć statek o tej nazwie z ponad 600 nielegalnymi migrantami. Jednostce tej odmawiały wstępu do swoich portów władze Włoch i Malty.

Od kilku tygodni organizacje praw człowieka oskarżają rząd w Madrycie o odsyłanie do Maroka migrantów, którzy nielegalnie przedostali się do Ceuty i Melilli - hiszpańskich enklaw w Afryce Północnej.

MSW w Madrycie prowadzi też od połowy listopada rozmowy z rządem w Rabacie w sprawie deportacji około 12 tys. nieletnich Marokańczyków przebywających bez opieki na terytorium Hiszpanii.

Według konserwatywnego dziennika "ABC" gabinet Sancheza nie tylko administracyjnie utrudnia przyjmowanie migrantów z Afryki, ale też szczędzi im finansowego wsparcia. Stołeczna gazeta ustaliła, że w Madrycie rząd centralny dał władzom miejscowej wspólnoty autonomicznej zaledwie 1583 euro na utrzymanie 1161 nielegalnych migrantów, czyli tylko 1,3 euro na osobę.

Marcin Zatyka (PAP)