Albo demonizujemy "nierobów biorących 500 plus", albo "aferałów" [FELIETON]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 grudnia 2018, 15:01
Kontrast między bogactwem i biedą
Kontrast między bogactwem i biedą/ShutterStock
Jarosław Kuisz w ciekawej, ale psującej głównemu nurtowi zabawę książce „Koniec pokoleń podległości” stawia tezę, że po prostu nieco starszym Polakom z trudem przychodzi posługiwanie się pojęciami politycznymi niezwiązanymi z walką z okupantem.

Popieram ten kierunek rozumowania poniższą obserwacją. Wielu Polaków żywi niekłamaną wrogość do rozleniwionych (?) nierobów biorących 500 plus i zadowolonych ze swojego losu. Inni Polacy dostają piany, kiedy mowa o oligarchach, nie wiadomo czemu wzbogaconych (ale wiadomo, że nieuczciwie) w latach transformacji. Symetryzm jako taki nie jest postawą sensowną, ale akurat w tej sprawie rzeczywiście występuje takie samo zjawisko demonizacji „homo sovieticus” z jednej strony, a „aferałów” z drugiej. 

Istniejące zjawisko bierności zawodowej i życiowej jakiejś części społeczeństwa nie świadczy o niczym zadziwiającym – zawsze i wszędzie jest jakaś grupa ludzi, którzy nie dają rady. Ich istnienie nie ujawnia prawdziwej twarzy PiS przekupującego nierobów, aby za ich pomocą narzucać dyktaturę pracowitym i zdolnym. Z kolei oczywisty fakt, że u zarania transformacji niektóre fortuny powstały dzięki niewidzialnej ręce nieformalnych powiązań, a nie rynku, niespecjalnie może zaskakiwać – niby jak miało być inaczej? Na pewno to smutne zjawisko nie pokazuje nam prawdziwego oblicza PO, partii obrony postkomunistycznych oligarchów pod pozorami obrony sądów i konstytucji…

Problem polega na tym, że prowadzenie sporu o to, jakie właściwie jest PiS, a jaka jest właściwie Platforma, niespecjalnie zaciekawia media głównego nurtu, od „Newsweeka” do TVP Info. Nawet niejeden polski inteligent, zapominający, jak dla tej warstwy społecznej ważny był etos wspomagania „ludu”, potrafi ujadać na 500 plus. A niejeden snuć opowieści o oligarchach, czyniąc zadość potrzebom emocjonalnym, ale wbrew etosowi inteligenta, nakazującemu używać słów zgodnie z ich znaczeniem (słownikowych oligarchów po prostu nie mamy). Wedle ludzi uważających się bezzasadnie za mądrych, ale zasadnie za przejętych, wróg ich poglądu jest potencjalnie kładką, po której już za chwilę przyjdą zaborcy.

>>> Czytaj też: Wróbel: Nie każda antypisowska produkcja artystyczna jest produkcją antypolską [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj