Niemiecka firma przewiduje, że ostatnią generacją jego benzynowych samochodów i diesli będzie ta, która wejdzie na rynek w 2026 roku.

Producenci tradycyjnych aut znajdują się pod ciągłą presją regulatorów, którzy chcą ograniczyć szkodliwą motoryzacyjną emisję dwutlenku węgla. Skłoniło to Volkswagena do gwałtownego zwrotu w kierunku aut elektrycznych.

- Stopniowo gasimy silniki do absolutnego minimum – powiedział główny strateg marki Volkswagen Michael Jost.

Reklama

Największy producent samochodów na świecie zaczął wprowadzać na rynek pierwszą falę aut elektrycznych, w tym Porsche Taycan, którego premierę zaplanowano na przyszły rok. Rewolucja obejmie 12 marek należących do stajni Volkswagena i doprowadzi do powstania 15 mln aut nowego typu. Firma przeznaczy w ciągu najbliższych 5 lat na wdrożenie na rynek samosterownych elektrycznych samochodów 50 mld dol.

W ciągu roku w Niemczech ruszy produkcja hatchbacka I.D. Neo, a po niej kolejne modele tej marki, które będą montowane od 2020 roku w chińskich fabrykach. VW planuje wprowadzić do 2030 roku w pełni albo częściowo elektroniczne wersje swoich ponad 300 samochodów, vanów i ciężarówek.

Niemiecki potentat nie zrezygnuje jednakże całkowicie ze spalinowych aut. Na niektórych zapóźnionych infrastrukturalnie obszarach auta starego typu będą wykorzystywane nawet po 2050 roku.

Tak wyraźny strategiczny zwrot można wyjaśnić niedawnym skandalem z fałszowaniem wyników emisji spalin, w którym ucierpiał mocno wizerunek Volkswagena. Firma chce odzyskać zaufanie klientów pokazując, że mocno zaangażowała się w proces redukcji zanieczyszczeń powietrza.

>>> Polecamy: General Motors chce zamknąć fabrykę w Oshawie. Kanadyjscy związkowcy protestują