Czy Polsce opłaca się organizacja klimatycznego szczytu? [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 grudnia 2018, 11:00
Szczyt Klimatyczny COP24 w Katowicach. 2.12.2018. Fot. Karolina Baca-Pogorzelska
Szczyt Klimatyczny COP24 w Katowicach. 2.12.2018. Fot. Karolina Baca-Pogorzelska/Inne
O ile podobno sport nas łączy, o tyle próżno spodziewać się po nas zgodnej współpracy, gdy przychodzi do organizacji dużych imprez, szczególnie tych o charakterze międzynarodowym. A szkoda

Co to znaczy, że nie przyjechała kanclerz Niemiec albo prezydent Rosji? Czy to wstyd, że w Katowicach nie pojawiła się hollywoodzka gwiazda propagująca wiedzę o zmianach klimatu? Można odnieść wrażenie, że tego typu zagadnienia zaprzątają głowy osób relacjonujących szczyt klimatyczny w Katowicach (COP24). Tymczasem prawdziwie istotne pytanie padnie pod koniec mającej trwać jeszcze tydzień konferencji. Zada je członkom 197 delegacji prezydent COP24 Michał Kurtyka, a będzie ono brzmiało: „Czy ktoś jest przeciw?”. Jeśli nikt się nie zgłosi, obrady zostaną zakończone. Wtedy też dowiemy się, jaki jest ostateczny kształt negocjowanego tam porozumienia.

Oczywiście, można dyskutować, (w poprzednich latach jej gospodarzami były Poznań i Warszawa). Koszty są olbrzymie, a perspektywy sukcesu nieoczywiste. 250 mln zł to spory wydatek, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że szczyt w Poznaniu kosztował nas 60 mln zł, a w Warszawie prawie 100 mln zł. Trudno przy tym mówić o budowaniu pozytywnego wizerunku Polski, skoro zewsząd słychać narzekania na jakość powietrza w stolicy Górnego Śląska (i Krakowa, w którym zatrzymało się wiele delegacji). W Katowicach, podobnie jak w większość polskich aglomeracji, faktycznie oddycha się z trudem. Nie umiemy walczyć ze smogiem.

Do tego sami skutecznie robimy sobie czarny PR. Już na otwarciu imprezy prezydent Andrzej Duda wywołał „międzynarodowy skandal”, mówiąc o tym, że nie będziemy za szybko odchodzić od węgla, którego „starczy nam jeszcze na 200 lat” (do liczb dotyczących wystarczalności zasobów węgla lepiej się nie przywiązywać, zwłaszcza że nie sztuka wydobywać w nieskończoność, gdy się do tego dokłada). Dzień później prezydent jeszcze podkręcił atmosferę – podczas gdy na COP24 rozmawiano o konieczności odchodzenia od paliw kopalnych, by ratować ludzkość, Andrzej Duda na barbórce w Brzeszczach zapewniał górników, że „nie da zamordować polskiego górnictwa”.

>>> Polecamy: Rekordowy projekt w historii polskiej energetyki. Plan wiatraków na Bałtyku rozkręca się na dobre

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj