Ataków dokonano w pobliżu izraelskiego osiedla Giwat Asaf na Zachodnim Brzegu. Ten, w którym zginęli dwaj izraelscy żołnierze, nastąpił na przystanku autobusowym, niedaleko miejsca wcześniejszego ataku, w którym zostało rannych siedmiu Izraelczyków.

Jeszcze jeden izraelski żołnierz ugodzony kamieniem w głowę został ciężko ranny w pobliżu żydowskiego osiedla na Zachodnim Brzegu.

Tragiczny bilans tygodnia na Zachodnim Brzegu to również zabity 60-letni palestyński biznesmen i trzej zabici przez izraelskich żołnierzy palestyńscy napastnicy, z których dwaj byli członkami Hamasu.

Ostatnie wydarzenia skłoniły izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu do skierowania na Zachodni Brzeg dodatkowych sił wojskowych, ogłoszenia listów gończych za aktywistami Hamasu i wydania rozkazu burzenia w ciągu 48 godzin domów należących do palestyńskich napastników.

Pościg izraelskich sił bezpieczeństwa za nimi objął tym razem również spokojne zazwyczaj miasto Ramallah, siedzibę rządu i administracji palestyńskiej.

Izraelskie Siły Obronne ogłosiły na Twitterze, że 37 spośród zatrzymanych Palestyńczyków to "znani aktywiści Hamasu". Zapowiedziano, iż armia izraelska będzie kontynuowała działania mające na celu "zdławienie terroru i zapewnienie bezpieczeństwa".

Obecnie Izrael umacnia swą wojskową obecność na Zachodnim Brzegu, a drogi prowadzące do Ramallah zostały zamknięte, co oznacza praktycznie izolację miasta.

Palestyński prezydent Mahmud Abbas oskarżył w piątek Izrael o celowe stwarzanie atmosfery przemocy na Zachodnim Brzegu poprzez dokonywanie częstych wojskowych "rajdów" ulicami palestyńskich miast.

Obecne nasilenie przemocy na Zachodnim Brzegu Jordanu następuje po wielu latach dyplomatycznego paraliżu, zawiedzionych nadziei na pokój i narastającej wśród Palestyńczyków frustracji z powodu polityki prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Izraela - komentuje sytuację agencja AP. (PAP)