Raport jest pierwszym dokumentem analizującym miliony postów, dostarczonych przez główne firmy technologiczne senackiej komisji ds. wywiadu.

Raport, który zawiera najobszerniejszą do tej pory analizę rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej w okresie wyborów prezydenckich w USA w 2016 r., wykazał, że operacja wykorzystywała każdą ważną platformę mediów społecznościowych do dostarczania słów, obrazów i filmów dostosowanych do zainteresowań wyborców, aby pomóc w wyborze Donalda Trumpa na prezydenta, a później w jeszcze większym stopniu, żeby go wspierać, kiedy już sprawował urząd - czytamy w "Washington Post".

Senacka komisja ds. wywiadu kierowana przez Republikanina Richarda Burra, senatora z Karoliny Północnej, nie poinformowała, czy zatwierdziła ustalenia zawarte w raporcie. Planuje go opublikować wraz z inną ekspertyzą jeszcze w tym tygodniu - podaje waszyngtoński dziennik.

Reklama

Badanie przedstawia nowe szczegóły na temat tego, jak Rosjanie pracujący w Internet Research Agency (prokremlowskiej "fabryce trolli"), którą oskarżono o przestępstwa w związku z wyborami prezydenckimi w USA 2016 r., podzielili amerykańskie społeczeństwo na kluczowe grupy zainteresowań w celu dostosowywania komunikatów (tzw. targetowania). Działania te zmieniały się w czasie, osiągając kulminację w ważnych momentach politycznych, takich jak debaty prezydenckie czy partyjne konwencje - stwierdzono w raporcie. Badanie zostało przeprowadzone przez Uniwersytet Oksfordzki (w ramach projektu Computational Propaganda Project) wspólnie z zajmującą się analizą sieci firmą Graphika.

Zestawy danych wykorzystywane przez analityków zostały dostarczone przez Facebooka, Twittera i Google'a i obejmowały kilka lat do połowy 2017 r., kiedy dostawcy platform społecznościowych zajęli się intensywnym zwalczaniem rosyjskich kont. Raport, który analizował również dane osobno przekazane członkom komisji ds. wywiadu Izby Reprezentantów, nie zawiera żadnych informacji na temat ostatnich wydarzeń politycznych, takich jak listopadowe wybory środka kadencji - podaje "WP".

"Jasne jest, że wszystkie te wiadomości wyraźnie starały się przynieść korzyści Partii Republikańskiej, a w szczególności Donaldowi Trumpowi" - czytamy w raporcie. "Trump jest najczęściej wymieniany w adresowanych do konserwatystów i prawicowych wyborców kampaniach, w których przesyłanie komunikatów zachęcało te grupy do wspierania go w wyborach. Główne grupy, które mogłyby rzucić wyzwanie Trumpowi, otrzymywały komunikaty, które miały na celu zmylenie, odwrócenie uwagi i ostatecznie zniechęcenie ich do głosowania" - napisano w dokumencie.

>>> Czytaj też: Iskra może zapalić tłumy nawet bez (podwyżek cen) paliwa. Jak teoria gier tłumaczy wściekłość Francuzów?