Niektórzy klienci krajowych banków pamiętają jeszcze czasy, gdy przeciętna lokata zapewniała oprocentowanie na poziomie przekraczającym 4,0%. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia na początku bieżącej dekady. Dowód stanowi poniższy wykres przygotowany przez ekspertów portalu RynekPierwotny.pl. Wspomniany wykres przedstawia zmiany średniego oprocentowania trwających lokat bankowych dla gospodarstw domowych (od początku 2010 r. do końca 2018 r.).

Poniższy wykres dobrze pokazuje wpływ, jaki seria obniżek stóp NBP wywarła na oprocentowanie depozytów terminowych. Warto zwrócić uwagę, że średnie oprocentowanie aktywnych lokat ustabilizowało się dopiero na początku 2016 r. Od tamtej pory, wynosi ono mniej więcej 1,5% - 1,6%. Jeżeli chodzi o 2019 rok, to raczej trudno spodziewać się wyższego wyniku.

Ostatnie dane statystyczne i prognozy dotyczące inflacji oddaliły bowiem perspektywę podwyżki stóp procentowych NBP. Narodowy Bank Polski niedawno wskazał, że najbardziej prawdopodobny poziom inflacji w 2019 r. to 1,7%. Jeśli zestawimy ten wynik ze średnim oprocentowaniem lokat na poziomie 1,6% (ok. 1,3% po odliczeniu podatku Belki), to kiepskie perspektywy dla posiadaczy oszczędności wydają się oczywiste.

Straty dotyczące lokat nie są zupełnie nowym zjawiskiem

Ujemna rentowność przeciętnej lokaty to zjawisko, które wydaje się nietypowe. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia już wcześniej. Wtedy jednak powszechna ocena sytuacji osób oszczędzających była nieco inna ze względu na znacznie wyższy poziom nominalnego oprocentowania lokat. Informacje z poniższej tabeli sugerują, że ciekawym przykładem jest rok 2011. Wtedy średnie oprocentowanie lokat wynosiło 4,1%, a roczna inflacja oscylowała na poziomie 4,3%.

Po uwzględnieniu podatku Belki i oprocentowania rocznego depozytu terminowego na poziomie równym średniej, takie dane oznaczają stratę z lokaty wynoszącą (-0,9%). Straty dla posiadacza typowej lokaty były odczuwalne także w 2008 r. (-0,6%) oraz 2017 r. (-0,8%). Z punktu widzenia posiadaczy depozytów, korzystne wydają się lata 2013 - 2016. Wtedy za sprawą niskiej inflacji lub deflacji, roczna lokata o oprocentowaniu równym średniej stawce, generowała „czysty” zysk wynoszący 1,9% - 2,5%. To bardzo dobry wynik w porównaniu z wartością notowaną w 2018 r. (-0,3%) i prognozowaną dla 2019 r. (-0,4%).

Lokatowe straty wpływają nie tylko na „mieszkaniówkę” …

Zła sytuacja posiadaczy lokat oznacza dobre wiadomości między innymi dla sprzedawców mieszkań. Ujemna rentowność lokat skierowała bowiem uwagę zamożniejszych Polaków na rynek nieruchomości. Można szacować, że w 2018 r. około 20% - 30% zakupów polskich mieszkań było związanych z planami inwestycyjnymi (najmem i/lub odsprzedażą po wyższej cenie).

Na terenie metropolii takich jak np. Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań i Gdańsk analogiczny wynik oscylował na jeszcze wyższym poziomie. Inwestorów mieszkaniowych kusił bowiem wzrost czynszów spowodowany pojawieniem się dużej liczby pracowników zza granicy i wyższymi cenami metrażu.

Dodatkowa stymulacja „mieszkaniówki” to nie jedyny efekt, jaki ma ujemna rentowność lokat. Taka sytuacja może ograniczać skłonność Polaków do oszczędzania i w dłuższej perspektywie zwiększać koszt pozyskania kapitału. Inny możliwy problem to zwiększona skłonność gospodarstw domowych do ryzyka i testowania nietypowych form inwestycji. Kolejny rok z ujemną rentownością typowych lokat niestety tworzy większe pole działania dla różnego rodzaju piramid finansowych.

>>> Czytaj także na rynekpierwotny.pl: Opłacalność wynajmu mieszkania