Kolejna wojna rozegra się na północy globu? Generał USA: "Musimy być gotowi na każde warunki"

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
12 sierpnia 2025, 14:07
Alaska, samolot
Kolejna wojna rozegra się na północy globu? Generał USA: "Musimy być gotowi na każde warunki"/ShutterStock
Arktyka już od wielu lat budzi coraz większe zainteresowanie mocarstw. Stoi za tym wiele czynników, m.in. bogactwo surowców naturalnych, a także strategiczne położenie i coraz cieplejszy klimat. Część analityków przewiduje, że północne regiony globu mogą stać się areną przyszłych konfliktów zbrojnych. Świadomość ta jest również coraz bardziej powszechna wśród wojskowych. "Każdego dnia trenujemy na wypadek najgorszego scenariusza, musimy być przygotowani na każde warunki, bo nie ma pewności, że następna wojna będzie toczyła się w strefie umiarkowanej" - podkreśla generał major Joseph Hilbert, dowódca US Army na Alasce i 11. Dywizji Powietrznodesantowej.

Dokąd uda się armia USA w razie konfliktu NATO?

- Należymy do Armii Stanów Zjednoczonych, więc jak każda inna formacja jesteśmy częścią NATO. Decyzję o tym, dokąd udalibyśmy się w przypadku konfliktu (na terytorium - PAP) NATO, podjąłby oczywiście Pentagon po przeanalizowaniu wymagań i tego, kto ma najlepsze możliwości reagowania na dany kryzys - podkreślił Hilbert na spotkaniu z zagranicznymi dziennikarzami w Połączonej Bazie Elmendorf-Richardson (JBER) w Anchorage na Alasce.

Chłodny klimat

Odnosząc się do przystąpienia Finlandii i Szwecji do NATO, zaznaczył, że „rozszerzyło to zobowiązania traktatowe”. Zwrócił uwagę, że Alaska i kraje skandynawskie mierzą się z podobnymi wyzwaniami co podległe mu siły w związku z położeniem geograficznym.

- Łączy nas kwestia środowiska, tj. wysunięcie na północ i ekstremalnie zimny klimat. I tak jak robimy to ze wszystkimi naszymi sojusznikami z NATO, (tak i w tym przypadku - PAP) pracujemy nad przekazywaniem sobie doświadczeń, zapewnieniem interoperacyjności we wszystkich trzech obszarach: w obszarze technologicznym, abyśmy mogli się ze sobą komunikować, używać podobnego sprzętu; w obszarze proceduralnym, w ramach którego mamy doktrynę, którą stosujemy w ten sam sposób, a także w obszarze ludzkim, gdzie współdziałamy jako sojusznicy w ramach tej struktury - tłumaczył dowódca.

Jak wyjaśnił, w ramach przygotowywania sił i sprzętu do arktycznych warunków przeprowadzono znaczące inwestycje w usprzętowienie. Za jedną z najlepszych inwestycji dowódca uznał wyposażenie sił w pojazd opancerzony CATV, który może poruszać się po każdym terenie.

- Inne inwestycje to np. sprzęt zapewniający odpowiednią mobilność na śniegu, taki jak narty, rakiety śnieżne i buty. To także indywidualny sprzęt ochronny. Obserwujemy sprzęt na poligonach wojskowych, aby upewnić się, że to, co tutaj mamy, zadziała, gdy temperatura spadnie do -40 czy -45 stopni - dodał Hilbert.

Dziennikarze podczas wizyty na terenie bazy zapoznali się z samolotami transportowymi C-17. - Zajmujemy się szybką, globalną mobilnością. Jesteśmy właśnie w gigantycznej ładowni. Transportujemy wszystko: od czołgów, przez papier, po folię bąbelkową; jeśli coś się zmieści, możemy to zabrać w dowolne miejsce na świecie. Nasza norma to 102 spadochroniarzy, którzy mogą się tu zmieścić - powiedział PAP podpułkownik Daniel Hartung. Jak zaznaczył, na Alasce znajduje się osiem takich samolotów.

C-17 są wykorzystywane do transportu, dostaw, w tym w ramach misji humanitarnych. - Transportowałem amunicję, ludzi, pomoc humanitarną. Jeśli Stany Zjednoczone wspierają jakąś operację na świecie, to C-17 będzie w nią zaangażowany - przekazał. - Jednym z moich ostatnich zadań była ewakuacja z Afganistanu. Ewakuowaliśmy wielu cywilów i personel z Afganistanu w różne rejony, a C-17 odegrały w tym kluczową rolę. Byłem wtedy na misji naziemnej, zajmowałem się koordynacją działań, aby ułatwić to zadanie - powiedział PAP.

"Musimy być gotowi na każde warunki"

Gen. Hilbert podkreślił, że obowiązkiem żołnierzy jest pozostawanie w gotowości do walki na całym świecie. - Musimy być gotowi na każde warunki. Mamy doświadczenie w ekstremalnie niskich temperaturach i na dużych szerokościach geograficznych, musimy więc być gotowi do tego, by przekazać je naszej armii. W tym sensie codziennie przygotowujemy się na najgorszy dzień - zaznaczył.

- Walczymy w najgorszych warunkach, jakie tu mamy. Wykorzystujemy dostępny teren i pogodę. Na przykład kiedy prowadziliśmy duże ćwiczenia w styczniu i lutym, temperatury wynosiły od -35 do nawet -40 stopni - kontynuował dowódca.

Strategiczne położenie Alaski

Zwrócił przy tym uwagę na strategiczne znaczenie położenia Alaski. - Jesteśmy bliżej granicy fińsko-rosyjskiej niż wschodniego wybrzeża USA, jesteśmy bliżej północnej Azji niż Hawajów.

Odnosząc się do zmian terenu, np. rozmarzania wiecznej zmarzliny, podkreślił, że armia musi upewnić się, że sprzęt poradzi sobie w ekstremalnych i zmiennych warunkach.

- Nie możemy być pewni, że następna wojna będzie toczyła się w strefie umiarkowanej, że temperatura będzie wynosić 20 stopni Celsjusza (...). Musimy upewnić się, że jesteśmy przygotowani na każde warunki na Ziemi. Konflikt może się wydarzyć na dalekiej północy, w Arktyce, więc te umiejętności mogą być potrzebne. Musimy być gotowi, w imieniu naszej armii, naszego narodu, do walki w tym środowisku, do walki w obronie naszych interesów narodowych - podsumował dowódca.

Z bazy JBER na Alasce Natalia Dziurdzińska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj