Rosjanie, domagając się ekstradycji zatrzymanego w styczniu w Polsce Jarosława Aleksiejewa, zarzucają mu, że w 2014 r. przyłączył się do organizacji przestępczej stworzonej przez szefów Probusinessbanku Aleksandra Żelezniaka i Siergieja Leontiewa. Miała ona zawłaszczyć łącznie 2,4 mld rubli (ok. 140 mln zł). Jego obrońcy przekonują z kolei, że to zemsta za współpracę z opozycyjnym blogerem Aleksiejem Nawalnym i próba uciszenia człowieka z grupy, która poznała schematy wyprowadzania do rajów podatkowych pieniędzy przez klan rodzinny prokuratora generalnego Rosji Jurija Czajki.

Z informacji DGP wynika, że w najbliższy piątek Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej będzie decydował, czy Aleksiejew poczeka na decyzję o ekstradycji w areszcie tymczasowym (przebywa w nim od końca stycznia), czy na wolności. W połowie maja powinna się odbyć rozprawa, podczas której sąd zajmie się samym wnioskiem Rosjan o wydanie im ich obywatela, który dysponuje również paszportem cypryjskim.

Lista dowodów, o które wystąpił obrońca Aleksiejewa Maciej Zaborowski z kancelarii Kopeć & Zaborowski, koncentruje się na dokumentach związanych m.in. z jego zasiadaniem w zarządzie Probusinessbanku. Obrona chce też zapoznać się z decyzją Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej z 1 grudnia 2015 r., który odmówił wówczas wszczęcia postępowania w sprawie tej instytucji finansowej.

>>> Czytaj też: Gra o reelekcję Putina. Rosja zrobiła pierwszy krok na drodze do zmiany konstytucji?

Zagraniczni świadkowie

Obrona chce również powołania wielu zagranicznych świadków, m.in. ekspertów od stanu więziennictwa i wymiaru sprawiedliwości w Rosji. Ale także – w ramach pomocy prawnej USA – sięgnąć po opinie Andresa Åslunda, eksperta w sprawach związanych z wykorzystywaniem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości przez Kreml do ścigania wrogów politycznych i przeciwników biznesowych (zajmował się także sprawą Probusinessbanku). Ekspertem ma być również Theodore Bromund, profesor z John Hopkins School of Advance International Studies, który analizuje wykorzystanie Interpolu do ścigania rywali politycznych i biznesowych przez Rosję. Przed bielskim sądem mieliby też zeznawać Żelezniak i Leontiew, którzy mają w tej sprawie zarzuty, ale przebywają w USA.

Jako świadkowie mieliby się też pojawić Władimir Gładyszew i Władimir Aszurkow. Pierwszy to były radca prawny w organach rosyjskiej władzy, który obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii. Dysponuje on wiedzą na temat tego, jak elity bliskie Kremla wykorzystują prokuraturę oraz wybrane sądy do nielegalnego zaboru mienia (tzw. rejderstwa). Drugi to menedżer, u którego obrona chce szukać potwierdzenia, że Probusinessbank był zaangażowany w prace nad finansowaniem fundacji lidera rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego (Aszurkow również mieszka na emigracji w Wielkiej Brytanii).

Interpol w rękach Kremla

Formalnie Jarosław Aleksiejew został zatrzymany w Polsce na podstawie dyfuzji, czyli „zlecenia na zatrzymanie” określonej osoby wystawianego przez Interpol. Adresatem jest wówczas konkretne państwo lub grupa państw, a nie wszystkie biura Interpolu na świecie. Znacznie wyższą rangę mają tzw. noty (oznaczane kolorami, których jest osiem, przy czym czerwony dotyczy zatrzymania, aresztowania i poddania procedurze ekstradycyjnej), które są widoczne dla każdego biura organizacji. Rosja jest postrzegana jako mistrz w wykorzystywaniu narzędzi Interpolu do ścigania przeciwników politycznych i biznesowych.

Jak przekonuje David Satter z amerykańskiego ośrodka analitycznego The Henry Jackson Society i były korespondent „Financial Times” w Moskwie w opracowaniu „Russia’s abuse of Interpol”, standardowym zarzutem przy zgłoszeniu w Interpolu zapotrzebowania na notę były do tej pory defraudacje. W Rosji takie stawianie sprawy jest wygodne i niemal nieweryfikowalne. Sterowany z Kremla kapitalizm polityczny nie przewiduje funkcjonowania biznesu, który w mniejszym lub większym stopniu nie byłby związany z lokalnymi albo centralnymi elitami władzy lub zależny od nich. W przypadku dużego przedsiębiorstwa pojęcie kryszy (ochrony przez wysokiego rangą urzędnika lub organizację przestępczą) łapówkarstwo i układy są immanentnym elementem podręcznika ekonomii.

Satter jako klasyczny przykład wykorzystywania Interpolu przez Kreml podaje zatrzymanie Nikołaja Kobljakowa, biznesmena z podwójnym, rosyjsko-francuskim obywatelstwem. W 2010 r., po tym jak na terenie Francji zaczął wydawać pismo „Russie-Libertés”, rosyjska prokuratura postawiła mu zarzuty i wystawiła za nim nakaz aresztowania. Kobljakowa zatrzymano latem 2014 r. na lotnisku w Sofii – za pośrednictwem Interpolu i na prośbę władz w Moskwie. On sam dossier przygotowane przez rosyjskie władze określił mianem „fikcji mieszającej fakty z całkowicie zmyślonymi zdarzeniami”. Zarzutów przeciwko niemu nie podtrzymał również francuski wymiar sprawiedliwości. Ostatecznie bułgarski sąd odrzucił wniosek rosyjskiej prokuratury o ekstradycję. Mimo to rok później – w czerwcu 2015 r. – Rosja znów wystąpiła o czerwoną notę, a Kobljakow ponownie został zatrzymany. Tym razem we Francji. Miesiąc później Interpol wykreślił go ze swojej bazy danych. Uzasadniał, że działania władz w Moskwie są motywowane politycznie. Ostatecznie francuski sąd odmówił ekstradycji. Kilka lat wcześniej Kreml w podobny sposób ścigał Achmieda Zakajewa, czeczeńskiego generała i quasi-ministra spraw zagranicznych nieuznawanej Czeczeńskiej Republiki Iczkerii.

Bez weryfikacji

Interpol rocznie wystawia ponad 8 tys. czerwonych not. I – jak przekonuje – nie jest w stanie weryfikować wszystkich przypadków pod kątem instrumentalnego wykorzystywania przez rosyjskie władze. A oznaczenie albo zastosowanie dyfuzji jest dziecinnie proste i ekstremalnie użyteczne. Pozwala nie tylko nękać daną osobę przy przekraczaniu granic. Banki – zwłaszcza w USA – standardowo korzystają z informacji zawartych w bazach danych Interpolu przy udzielaniu kredytu czy otwieraniu rachunku przez obcokrajowca. Takie problemy miał na przykład związany ze sprawą Jukosu Pawieł Iwliew, rosyjski prawnik obecnie mieszkający w USA. Zaczęły się one jednak na poważnie dopiero wtedy, gdy przekazał informacje i dokumenty na temat tego, jak – handlując akcjami Gazpromu – wzbogacił się klan rodzinny byłego wieloletniego wicepremiera Rosji Igora Szuwałowa (Iwliew w przeszłości współpracował z nim). W 2014 r. środki prawnika na koncie w Chase Bank zostały zamrożone. Powodem była wydana na prośbę rosyjskich władz czerwona nota.

W przypadku obywateli Rosji i równocześnie Cypru wykorzystywany jest zresztą nie tylko Interpol, ale szerzej instytucje wymiaru sprawiedliwości państw Zachodu. Jesienią 2017 r. głośna była sprawa ujawnienia 19 tys. e-maili, które wymienili zastępczyni prokuratora generalnego Cypru Eleni Loizidou i rosyjscy urzędnicy. Wynikało z nich, że w zamian za współpracę z Kremlem przy ekstradycji Rosjan z paszportem cypryjskim (takich jak Aleksiejew) miała zyskać poparcie władz w Moskwie w staraniach o wysokie stanowisko w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. W jednym z e-maili z 2013 r. wymienionych z zastępcą dyrektora departamentu współpracy międzynarodowej w prokuraturze generalnej – Władimirem Ziminem – żartowała, że za porady, których udziela, może w przyszłości poprosić Rosjan o pracę. 

*poniatija, pojęcia, czyli niepisany kodeks środowisk kryminalnych w państwach byłego ZSRR. Pojęcia dotyczą również świata polityki i biznesu, do którego zostały przeniesione z kryminału, organizacji przestępczych lub służb specjalnych. Działać po poniatijam znaczy postępować według reguł. Czyli np. kryszować – chronić biznes za określony procent od zysków, nie iść na biespriedieł – nie łamać pojęć, np. odbierając biznesy swoim ludziom, kidat łocha – wykorzystywać naiwnego partnera lub porzucać go, gdy ten przestaje być użyteczny, uprawiać rejderstwo wobec konkurentów – przejmować przedsiębiorstwa przy użyciu wpływów w instytucjach państwowych lub świecie kryminalnym