W lutym br. ponad 165 tys. (16,3 proc.) zarejestrowanych osób bez zajęcia otrzymywało zasiłki z urzędów pracy – wynika z danych GUS. Jest ich tak mało między innymi dlatego, że większość zarejestrowanych to długotrwale bezrobotni, którzy nie spełniają kryteriów uprawniających do świadczenia.

Największy odsetek bezrobotnych otrzymuje zasiłki w woj. wielkopolskim – 19,9 proc. Tam praktycznie nie ma bezrobocia (w lutym wynosiło ono 3,3 proc.). Zarejestrowani w urzędach pracy nie mają więc często zajęcia tylko przez krótki czas. W regionie funkcjonują liczne centra logistyczne obsługujące rynek krajowy i zagraniczny, w ofertach pracy można więc przebierać.

– Praca w nich jest wprawdzie ciężka, ale nie wymaga często specjalistycznych umiejętności. W tej sytuacji nawet osoby z niskimi kwalifikacjami mogą otrzymać etat – ocenia Urszula Kryńska, ekonomistka z PKO BP.

Na drugim miejscu pod względem odsetka bezrobotnych z prawem do zasiłku jest woj. warmińsko-mazurskie. Tam z kolei stopa bezrobocia jest najwyższa w kraju – w lutym wyniosła 10,8 proc. – Wiele osób nauczyło się żyć z tych zasiłków, choć nie są one wysokie. Część rezygnuje z legalnej pracy zaraz po uzyskaniu stażu, ponieważ ma zagwarantowane zajęcie nierejestrowane, czyli poza wiedzą fiskusa u dotychczasowego pracodawcy albo u innego – uważa Wiesław Drożdżyński, wicedyrektor ds. rynku pracy w WUP w Olsztynie. Jego zdaniem na statystykę wpływ mają także powroty emigrantów.

Proporcjonalnie najmniej bezrobotnych uzyskuje zasiłek w woj. podlaskim i lubelskim. – To regiony typowo rolnicze, gdzie ofert pracy jest stosunkowo mało i uzyskanie dłuższego zatrudnienia poza pracami sezonowymi jest trudne – uważa Urszula Kryńska.

Zasiłek dla bezrobotnych to obecnie prawie 848 zł brutto w okresie pierwszych trzech miesięcy. Potem obniżane jest do niecałych 666 zł brutto.

>>> Czytaj także: Zmiany w PIT to większe zarobki. Oto szczegóły propozycji rządu