OFE są przekleństwem polskiej giełdy. Jak zareaguje po ich likwidacji?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 maja 2019, 07:30
giełda
giełda/ShutterStock
OFE już dawno stały się przekleństwem polskiej giełdy. Jest szansa, że po ich likwidacji rynek kapitałowy wydostanie się z zapaści

Na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych już dawno nie było zielono. Inwestorzy nad Wisłą raczej odzwyczaili się od widoku koloru hossy. WIG-20, indeks największych spółek notowanych na GPW, w połowie kwietnia miał wartość ok. 2360 pkt – mniej więcej tyle, ile przed wybuchem światowego kryzysu 11 lat temu. Dla porównania, nowojorski Dow Jones od tamtego momentu zdążył się podwoić. Na dużych rynkach w Europie też jest jakby lepiej: frankfurcki DAX od 2008 r. zyskał 75 proc. Nawet targana niepewnością związaną z brexitem giełda w Londynie dała zarobić inwestorom około 20 proc.

Nie jest to jedyny symptom kryzysu. Przez wiele minionych miesięcy żadna nowa polska spółka nie wyszła z publiczną ofertą sprzedaży akcji. Zresztą w całym 2018 r. mieliśmy tylko 20 takich ofert. A zaledwie pięć spośród nich przeprowadzono na głównym rynku. Jak wylicza firma doradcza PwC w swoim corocznym podsumowaniu ofert pierwotnych w Europie, ich łączna wartość w Polsce wyniosła 81 mln euro. To najmniej od 2003 r. „Tak niski poziom aktywności na rynku IPO oznacza, że bardzo trudno mówić o znaczącej roli giełdy w finansowaniu polskich przedsiębiorstw. Perspektywy na kolejne miesiące i rok 2019 są niepewne” – napisało PwC w raporcie.

Co więcej, liczba giełdowych debiutów jest mniejsza niż liczba firm, które się z giełdy wycofują. Według statystyk GPW w 2018 r. było 25 takich przypadków, najwięcej od lat. Widać więc, że firmy nie tylko się do giełdy nie garną, lecz wręcz z niej uciekają. I nie zmienia tego fakt, że agencja FTSE Russell w zeszłym roku zaklasyfikowała Polskę do grupy rynków rozwiniętych, co politycy i władze warszawskiego parkietu świętowali z wielką pompą.

Jakby tego było mało, najmocniejszy cios może dopiero nadejść. Ostateczna koncepcja dokończenia „reformy” otwartych funduszy emerytalnych jest tak skonstruowana, że część pakietów akcji, które dziś mają w portfelach OFE, może się znaleźć w aktywach państwowego Funduszu Rezerwy Demograficznej. Mówiąc inaczej,. A to zawsze nie najlepszy sygnał dla rynku. Bo co państwo może z nimi zrobić? Sprzedać? Co prawda rząd wolałby, żeby Polacy wybrali przekształcenie OFE w prywatne indywidualne konta emerytalne (IKE), ale pozostawił im możliwość wyboru: IKE albo ZUS. To też dla inwestorów będzie pewnie źródłem sporej niepewności.

>>> Polecamy: Składki pożerają nasze pensje? Wynagrodzenie netto w Polsce poniżej średniej UE

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj