Akurat nie pojawiłem się na ostatniej Radzie Naczelnej, bo nie chciałem psuć kolegom samopoczucia.
Oni tak, tymczasem sytuacja jest nadzwyczajna. Polskie Stronnictwo Ludowe jest w dużym kryzysie.
Jesienią powinniśmy pójść do boju pod własnym, zielonym sztandarem. Koniec, kropka.
Kolega Waldemar chce poruszyć sumienia ludowców, obudzić ich. Dziś jesteśmy w dużo gorszej sytuacji niż w lutym, kiedy decydowaliśmy, czy idziemy do wyborów w Koalicji Europejskiej, czy sami.
Tak, optowałem za tym, by pójść samodzielnie, przynajmniej byśmy się sprawdzili.
Wybory do Parlamentu Europejskiego to nie ta ranga, by decydować o losie partii, dla nas najważniejsze są wybory do Sejmu. Trzeba było iść jako PSL, przynajmniej wiedzielibyśmy, na czym stoimy, jaka jest nasza realna siła.
Ale projekt pod nazwą Koalicja Europejska też się nie sprawdził.
>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP
