Rekordowe inwestycje publiczne. Tak dużych pieniędzy nie było jeszcze nigdy

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
10 czerwca 2019, 20:01
Rekordowe inwestycje publiczne. Tak dużych pieniędzy nie było jeszcze nigdy
DGP
Ponad 202 mld zł wydano w ubiegłym roku w przetargach. Tak dużych pieniędzy nie było nigdy dotąd na polskim rynku zamówień publicznych

Ubiegły rok był wyjątkowy dla Nie tylko urósł on znacząco w stosunku do wcześniejszych lat, ale stał się największy w całej dotychczasowej historii Wcześniej rekordowy pod tym względem był 2010 r., kiedy to łączna wartość zawartych kontraktów wyniosła 167 mld zł. Potem rynek zaczął się kurczyć, aż w 2016 r. jego wartość wyniosła ledwie 107 mld zł. Po dwóch latach wzrosła prawie dwukrotnie, do rekordowych 202,1 mld zł.

– Prawdopodobnie duża w tym zasługa na lata 2014–2020. Aby zdążyć je wydać i rozliczyć, kontrakty musiały być zawarte najpóźniej w 2018 r., ostatecznie w tym roku. Przy czym znaczny udział mają tu z pewnością duże inwestycje infrastrukturalne – drogowe i kolejowe. Tak zresztą wynika też z informacji Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz Polskich Linii Kolejowych, które w ubiegłym roku kończyły ciągnące się długo przetargi – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

>>> Czytaj też: Maleje liczba prywatnych inwestycji. Winni są "źli politycy"?

Z jednej strony wartość całego rynku podbija więc kilkadziesiąt największych inwestycji. Z drugiej jednak, poza wzrostem kwotowym, widać też wzrost liczby samych W 2018 r. udzielono w sumie 151 tys. zamówień, o ponad 15 tys. więcej niż w roku wcześniejszym. Zdecydowana większość to postępowania poniżej progów unijnych (udzielono prawie 124 tys. takich zamówień). Tu jak zwykle prym wiodą samorządy.

– To również w znacznej mierze może być związane z funduszami europejskimi, które są wykorzystywane do współfinansowania nie tylko dużych inwestycji, ale również tych mniejszych, na poziomie lokalnym – tłumaczy Marek Kowalski.

Patrząc na rozszerzający się rynek zamówień publicznych, można by sądzić, że powinno to cieszyć polskich przedsiębiorców. Tymczasem coraz węższa ich grupa jest zainteresowana pozyskiwaniem tych zleceń. Ubiegły rok był rekordowy pod względem wartości publicznych zamówień, ale niestety również pod względem najniższej w historii konkurencyjności. W 2018 r. spadła ona do najniższego poziomu w historii. Przy zamówieniach poniżej progów unijnych (tylko te dane są publikowane w Biuletynie Zamówień Publicznych) składano średnio w jednym przetargu 2,19 oferty. To jednak nie oddaje całego problemu. Od tej średniej należy bowiem odjąć oferty odrzucane z przetargów. A wówczas okazuje się, że przeciętnie na jeden polski przetarg przypadało zaledwie 0,8 oferty. Mówiąc wprost – statystycznie jest więcej przetargów niż zainteresowanych nimi przedsiębiorców.

– Mamy do czynienia z atrapą konkurencyjności. Co więcej, obawiam się, że będzie jeszcze gorzej. Jednym z powodów jest niedoszacowanie inwestycji. Jeśli zamawiający obliczył jej wartość przed dwoma laty, a dzisiaj ogłasza przetarg, to trudno się dziwić wykonawcom, że nie są zainteresowani realizacją. Stąd coraz częstsze unieważnianie przetargów z powodu braku jakichkolwiek ofert – zauważa Łukasz Bernatowicz, ekspert do spraw zamówień publicznych Business Centre Club.

Dane zdają się potwierdzać jego spostrzeżenia. Najbardziej pogorszyła się konkurencyjność na rynku zamówień budowlanych. To o nie dotychczas najbardziej zabiegali przedsiębiorcy. Jeszcze w 2016 r. na jeden taki przetarg przypadało przeciętnie 4,32 oferty. W ubiegłym roku już tylko 2,41 oferty.

Boom inwestycji publicznych nie będzie trwał wiecznie. Analizując najnowsze dane, już można dopatrzyć się spowolnienia. Wyraźnie spada liczba ogłaszanych przetargów. W pierwszych czterech miesiącach 2019 r. wszczęto ich 43,5 tys., gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku było to prawie 51 tys. ogłoszonych postępowań. Może to być spowodowane wyczerpywaniem się środków z unijnej perspektywy 2014–2020.

Dużo ważniejsza od wartości rynku jest jednak konkurencyjność. Początek roku przyniósł jej minimalną poprawę. Średnia liczba ofert przepadających na jeden przetarg wyniosła 2,38, co daje 0,9 po odjęciu odrzuconych ofert. Eksperci uważają, że aby naprawdę poprawić sytuację, trzeba zachęcić firmy z sektora MSP do startu w przetargach. Pewne ułatwienia mają wprowadzić nowe przepisy, choć coraz mniej czasu zostało na ich uchwalenie przed końcem tej kadencji parlamentu. Jak zapewniło nas Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, wciąż jest jednak na to szansa. Projekt nowego prawa zamówień publicznych ma zostać uchwalony przez Radę Ministrów przed końcem czerwca.

>>> Czytaj też: CPK: Lotnisko niezgody, którego chcieli wszyscy. Czy da się je odpolitycznić?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj