Saudyjska koalicja zaatakowała pozycje Huti w Sanie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 czerwca 2019, 11:30
Międzynarodowa koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej zaatakowała pozycje sprzymierzonych z Iranem rebeliantów Huti w stolicy Jemenu, Sanie - poinformowała w sobotę saudyjska telewizja państwowa. Dzień wcześniej Huti zaatakowali jedno z saudyjskich lotnisk.

Na skutek saudyjskich ataków powietrznych trafione zostały systemy obrony przeciwlotniczej Huti i inne cele tego szyickiego ruchu - podała telewizja.

W ostatnich miesiącach rebelianci nasilili ataki rakietowe i z użyciem dronów na miasta w sąsiadującej z Jemenem Arabii Saudyjskiej, w okresie narastających napięć między Iranem i państwami Zatoki Perskiej sprzymierzonymi z USA.

Obserwowana eskalacja może zagrozić kruchemu rozejmowi obowiązującemu dzięki mediacji ONZ w portowym mieście Al-Hudajda, przez który do zubożałego kraju trafia dużą część pomocy humanitarnej dla milionów zagrożonych głodem Jemeńczyków.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, gdy społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha. Konflikt nasilił się, gdy w marcu 2015 roku interwencję w Jemenie rozpoczęła Arabia Saudyjska.

Międzynarodowa koalicja krajów, gdzie dominują sunnici: Bahrajn, Bangladesz, Egipt, Jordania, Katar, Kuwejt, Maroko, Senegal, Sudan i Zjednoczone Emiraty Arabskie, a której przewodzi Arabia Saudyjska, od czterech lat walczy w Jemenie ze wspieranymi przez Iran rebeliantami Huti pod hasłem przywrócenia do władzy prezydenta Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego. Hadiemu podlega tylko południowa część kraju; Huti kontrolują terytoria na północy i zachodzie Jemenu.

Konflikt jemeński jest w dużej mierze postrzegany jako wojna zastępcza między sunnicką Arabią Saudyjską i szyickim Iranem w ich walce o wpływy w regionie. Huti twierdzą jednak, że nie wykonują rozkazów władz w Teheranie, a za broń chwycili w proteście wobec panującej w Jemenie korupcji.

Według ONZ wojna w Jemenie od 2015 roku pochłonęła ponad 10 tys. ofiar i wywołała jeden z "największych kryzysów humanitarnych na świecie".(PAP)

akl/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj