Minister Adamczyk: Pieniędzy na drogi nie brakuje [WYWIAD]

Droga S3, źródło: GDDKiA
Droga S3, źródło: GDDKiA/Media
Jeśli wykonawca nie buduje drogi w terminie, kontrakt musi być zerwany. Waloryzacja starych umów jest niemożliwa - mówi w wywiadzie minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Wykonawcy narzekają, że koszty gwałtownie rosną, co powoduje, że kontrakty są nieopłacalne. GDDKiA nie ma innego wyjścia i jeśli wykonawca nie realizuje zapisów umowy i np. nie buduje drogi w terminie, kontrakt musi rozwiązać.

Wielokrotnie rozmawialiśmy z branżą na ten temat. Co do szokowego skoku cen, to uważamy, że w wielu przypadkach nie da się go uzasadnić. Przecież praca sprzętu zbytnio nie podrożała, bo jest determinowana kosztami paliwa i kosztami pracy operatora. Kiedy mówimy o cenach materiałów, to w wielu przypadkach osiągnęły w zeszłym roku poziom z 2013 r.

Stale powtarzamy, że jesteśmy otwarci na propozycje branży. Wprowadziliśmy waloryzację nowych kontraktów. Co do waloryzacji tych starych, to obowiązują nas zasady podpisanej umowy. Jeśli z powodów nieuzasadnionych podniesiemy wartość kontraktu, to ci, którzy nie zostali wybrani w przetargu, a złożyli np. ofertę o 15 proc. droższą, będą mogli zaskarżyć taką sytuację ze względu na utracone korzyści. Powiedzą: „Ja w swojej ofercie przewidziałem wszystkie ryzyka i w sposób właściwy skalkulowałem cenę”. W przypadku linii Wrocław – Poznań jedna z firm włoskich podpisała w czerwcu 2017 r. kontrakt w formule „buduj”. Wtedy mogła zakontraktować materiały i zabezpieczyć się na ewentualność zwyżki cen. We wrześniu 2018 r. powinna osiągnąć 40 proc. zaawansowania robót, a osiągnęła 12 proc. Wtedy stwierdziła, że schodzi z budowy, bo uznała, że kontrakt jest dla niej nieopłacalny. Tyle że sama zaoferowała cenę stanowiącą 63 proc. wartości kosztorysu. Spółka PKP PLK odrzuciła ofertę z powodu rażąco niskiej ceny. Jednak firma odwołała się do Krajowej Izby Odwoławczej i przekonała ją, że cenę skalkulowała właściwie i gwarantuje, że kontrakt wykona w terminie. Czy w takiej sytuacji powinniśmy go waloryzować?

Jeżeli znajdą się rozwiązania prawne, które zostaną zaakceptowane przez Prokuratorię Generalną czy Urząd Zamówień Publicznych, to jesteśmy na to otwarci. Na razie one odsyłają nas do kodeksu cywilnego. Tam odpowiednie zapisy mówią wyraźnie: nie można zmienić wartości kontraktu w trakcie jego trwania. Kodeks dopuszcza taką możliwość tylko w przypadku wystąpienia nadzwyczajnych okoliczności, ale wyraźnie jest zapisane, że musi to potwierdzić sąd. Proszę jeszcze zwrócić uwagę, że w przypadku podniesienia wartości kontraktu może wchodzić w grę nieuprawniona pomoc publiczna. Większość kontraktów jest realizowanych z wykorzystaniem środków unijnych. Istnieje zatem ryzyko zwrotu tych pieniędzy. Jeżeli zatem sąd potwierdzi, że zaszły nadzwyczajne okoliczności, to natychmiast wypłacamy pieniądze.

Nie będziemy podważać decyzji sądów.

Przy wyborze nowego wykonawcy najczęściej jest drożej. Z drugiej strony, jeśli niektóre firmy wygrywały przetarg za 60 proc. kosztorysu, a teraz przychodzi nowa firma, która jest gotowa zrealizować go za 95 czy 105 proc., to nie wiem, czy można mówić o stratach.

GDDKiA sprawnie wybiera nowego wykonawcę. Uważamy, że kierowcy mogą skorzystać z tego odcinka jeszcze w tym roku.

Nie ma problemów z ogłaszaniem nowych przetargów drogowych. Szef GDDKiA zapewnia, że portfel tegorocznych zamówień zostanie zrealizowany.

W przypadku kiedy niektóre z przetargów są unieważniane ze względu na wysoką cenę, której nie przewidzieliśmy w kosztorysach, musimy je powtarzać. Wtedy są pewne przesunięcia. Mam jednak nadzieję, że wydamy wszystkie pieniądze.

Dementuję. Nie brakuje środków, które zaplanowano.

Powodem przesunięcia prac na linii ze Skarżyska w stronę Krakowa są względy techniczne. Nasi poprzednicy uznali, że trasa po remoncie nadal będzie miała dość niskie parametry. My uznaliśmy, że trzeba zrobić większą modernizację, a na to nie ma wystarczających środków. Do przebudowy wrócimy w kolejnej perspektywie.

Chcemy realizować KPK, biorąc pod uwagę priorytety i możliwości finansowe. Rząd niedawno dołożył 3,2 mld zł i w efekcie mamy już ponad 70 mld zł na inwestycje na torach. Wchłonęlibyśmy kolejne 10 mld zł, ale nie dlatego, że ceny rosną, tylko dlatego, że mamy coraz więcej gotowych projektów i moglibyśmy ruszać z kolejnych inwestycjami. Takiej komfortowej sytuacji nie mieliśmy na przełomie 2015 i 2016 r. Z powodu braku dokumentacji nie można było finalizować przetargów.

Już w pierwszych tygodniach po wejściu do ministerstwa zorganizowaliśmy spotkanie z branżą budowlaną. Wtedy przedsiębiorcy zapytali, co ja zrobię, żeby nie musieli zamykać firm, bo nie mają zamówień. Branża wiedziała, że nie można rozpocząć wielu inwestycji, bo brakuje dokumentacji. Już wtedy uznaliśmy jednak, że trzeba zrobić wszystko, żeby firmy mogły normalnie pracować, nie zwalniać ludzi. W przypadku inwestycji kolejowych, wprowadziliśmy np. zasadę, że płacimy zaliczki, a wykonawcy muszą kupować materiały. To spowodowało, że ruszyła produkcja. Najważniejsze jest jednak to, że przedsiębiorcy mogą stale liczyć na zamówienia w kolejnych latach.

To jest jeden z naszych głównych celów. Po to m.in. zlecamy przygotowanie wielu dokumentacji, np. kolejowych, żeby potem nie było przerw w przetargach. Dziś jesteśmy w Europie największym rynkiem inwestycji liniowych.

Jeżeli chodzi o podwykonawców, wprowadziliśmy katalog reguł złotych i zakazanych. Generalni wykonawcy nie mogą traktować firm jak 8–9 lat temu.

Słyszałem apel ze strony dużych wykonawców: dajcie nam takie prawa i osłony, jakie mają podwykonawcy. Uważam, że dążymy do zrównoważonej sytuacji. Można się cieszyć, że podwykonawca czuje się teraz znacznie bezpieczniej. Zbyt dużo widziałem krzywd przedsiębiorców w latach 2010–2011 by pozwolić, aby taka sytuacja się powtórzyła.

>>> Czytaj też: Leki zdrożeją przez Chińczyków. Zamykają fabryki, a substancji czynnych brakuje

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Krzysztof Śmietana
Krzysztof Śmietana
Dziennikarz w DGP. Pisze głównie o transporcie, dużych inwestycjach publicznych, branży budowlanej a czasem także o motoryzacji
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMinister Adamczyk: Pieniędzy na drogi nie brakuje [WYWIAD] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj