Zaprezentował też nowy wąskokadłubowy długodystansowy samolot, który przyćmił zapowiadaną premierę Boeinga.

Nabywcą samolotów (w tym A321XLR) o wartości 11 mld dol. jest wpływowa amerykańska firma leasingowa Air Lease Corp. Z kolei Virgin Atlantic Airways Ltd. zakupiło od Airbusa osiem szerokokadłubowych samolotów A330 z opcją dokupienia kolejnych sześciu.

To zapewne nie koniec podbojów europejskiej firmy. CEO Guillaume Faury podkreśla, że katastrofalne wypadki lotnicze z udziałem samolotów Boeinga 737 Max znacznie zwiększyły popyt na jej model A320.

Rok temu sytuacja była odwrotna. Zdecydowanym zwycięzcą konkurencyjnych targów lotniczych w brytyjskim Farnborough był Boeing, który w ciągu trwania imprezy podpisał umowy o wartości 79 mld dol. W przypadku Airbusa wartość ta wyniosła tylko 62 mld dol.

Umowa z Air Lease jest dowodem uznania dla dwusilnikowego odrzutowca A321XLR Airbusa, który ma maksymalny zasięg 4,7 tys. mil, czyli znacznie większy niż jego wąskokadłubowi konkurenci rynkowi. To znakomite rozwiązanie dla linii lotniczych obsługujących krótkie trasy i znacznie bardziej ekonomiczny pod względem zużycia paliwa samolot od Boeinga 757.

Reklama

Jeden z flagowych samolotów Airbusa to poważny problem dla Boeinga, który wstrzymał prace nad swoim nowym samolotem, nazwanym przez rynkowych analityków 797, który ma konkurować z A321XLR. Jednym z powodów opóźnień jest koncentracja Amerykanów na rozwiązaniu problemu rozbijających się samolotów. „797” ma trafić na rynek około 2025 roku i wypełnić rynkową lukę pomiędzy wąsko i szerokokadłubowymi samolotami. Model 737 Max ma wrócić na podniebne trasy przed końcem tego roku. Będzie też nadal podstawą krótkodystansowej strategii firmy.