Faktycznie, niektóre z poczynań środowisk rewolucyjne tolerancyjnych są nieapetyczne i prostackie. Wiele osób powiązanych z feminizmem bądź „kulturą LGBT” widzi w Kościele związek przestępczy, przeznaczony do likwidacji zaraz po tym, jak zakażemy przepuszczać kobiety w przejściach i nakażemy chłopcom bawić się lalkami. I tak dalej. Trudno oczekiwać od obrońców kultury katolickiej, że nie będą reagować. Zwłaszcza że ich argumenty, szczególnie kiedy nieco otrzepać je z kościelnej nowomowy, są zazwyczaj słuszne. Życie w prawdzie o sobie, zdawanie sprawy z zamiarów i osiągnięć Bogu, wysiłek, aby złapać nieco chociaż bożego światła i zanieść je innym ludziom, wreszcie świadomość, że biologia to nie wszystko, pomogły ustać na nogach bardzo wielu katolikom (i niewierzącym spozierającym jednak na nauczanie chrześcijańskie z wnikliwym zainteresowaniem).

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP