Koniec chwilówek? Rząd postanowił pozbyć się firm pożyczkowych z rynku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 czerwca 2019, 18:55
kredyt
kredyt/ShutterStock
Rząd postanowił pozbyć się firm pożyczkowych z rynku. Przyjęte wczoraj, bez konsultacji, nowe reguły gry spowodują, że ten biznes przestanie się opłacać.

Przy pożyczkach na 14, 30 czy 60 dni firmy nie zarabiają na oprocentowaniu (jest to z reguły kilkanaście złotych), lecz na kosztach pozaodsetkowych, czyli różnego typu opłatach administracyjnych, ubezpieczeniu itd. Obecnie limit tych kosztów wynosi 55 proc. wartości pożyczki w skali roku. Projekt ustawy antylichwiarskiej przyjęty tydzień temu przez rząd redukował próg do wysokości 45 proc. Na wczorajszym posiedzeniu rządu przyjęto jednak rewolucyjną reasumpcję (będącą w praktyce autopoprawką). Przewiduje ona, że limit będzie wynosił 20 proc.

– Tym sposobem w ekstraordynaryjnym trybie rząd chce zlikwidować całą polską branżę pożyczkową – przekonuje Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego. Bo – jak dodaje – biznes pożyczkowy nie może przyjmować depozytów tak jak banki czy SKOK-i. Koszt pozyskania kapitału i koszty obsługi pożyczek są zaś na tyle wysokie, że osiągnięcie zysku z tej działalności będzie zwyczajnie niemożliwe. Obecnie na jednej pożyczce przedsiębiorca zarabia średnio 70 zł.

Zdaniem Wachnickiej proponowana przez rząd zmiana – pamiętajmy, że muszą ją zaakceptować parlament oraz prezydent – doprowadzi do gigantycznego rozrostu szarej strefy.

To koniec wszystkich pożyczek pozabankowych – potwierdza Jarosław Ryba, prezes Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych.

Ministerstwo Sprawiedliwości przekonuje jednak, że mówienie o upadku branży jest przesadzone. Dziś ma się ona całkiem nieźle. Polacy rocznie firmom pożyczkowym spłacają co najmniej 3 mld zł. A sam Vivus w 2017 r. miał ponad 95 mln zł zysku netto.

Ministerstwo Sprawiedliwości już raz, w 2016 r., próbowało obniżyć limit kosztów pozaodsetkowych do 20 proc. Wówczas pomysł ten został powszechnie skrytykowany. Najwięcej zastrzeżeń miała Komisja Nadzoru Finansowego, która wskazywała, że w imię ochrony konsumentów nie można doprowadzić do unicestwienia legalnie działających na rynku finansowym przedsiębiorców. Zastrzeżenia i obawy miał również... ówczesny minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki.

>>> Czytaj też: Grupa miliarderów bije na alarm: "rząd USA musi opodatkować nasze majątki"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj