Wyjście z UE bez umowy? Minister ds. brexitu nie wyklucza recesji w Wielkiej Brytanie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 lipca 2019, 13:30
Wielka Brytania, Londyn
Wielka Brytania, Londyn/ShutterStock
Brytyjski minister ds. brexitu Stephen Barclay nie wykluczył w czwartek ryzyka wystąpienia w kraju recesji, gdyby Wielka Brytania opuściła UE bez porozumienia. Podkreślił, że wypracowanie umowy pozostaje priorytetem rządu w Londynie.

W wywiadzie dla telewizji Sky News Barclay przyznał, że jako były wysokiej rangi urzędnik ministerstwa finansów wie, że "nikt nie może wykluczyć tego, co może się stać w przyszłości".

"Pytanie brzmi: czy robimy wszystko, co możemy, aby się przygotować, i czy w pierwszej kolejności próbujemy osiągnąć porozumienie, a jeśli nie - to czy czynimy odpowiednie przygotowania w rozsądny i profesjonalny sposób?" - pytał, zapewniając, że członkowie rządu pracują "bardzo ciężko", aby zrealizować swój cel.

Barclay, który jest ministrem ds. od listopada 2018 roku, wyraził "chęć, aby wzmocnić te przygotowania" w najbliższych miesiącach. Zapowiedział m.in. szczegółową kampanię informacyjną, która miałaby przygotować małe i średnie przedsiębiorstwa na ewentualne utrudnienia w razie bezumownego opuszczenia Wspólnoty.

"Już dwukrotnie przedłużyliśmy (członkostwo w UE - PAP) i wykorzystujemy ten dodatkowy czas. Bardzo jasno zakomunikowałem w rozmowie z ministerstwem finansów i innymi resortami, że musimy przyspieszyć te przygotowania" - powiedział.

"Musimy być gotowi, w przeciwnym razie wasi widzowie słusznie pytaliby, dlaczego trzy lata po tym, jak zagłosowali (w referendum) za wyjściem (Wielkiej Brytanii z UE) rząd nie jest gotowy na taki krok" - zauważył Barclay w rozmowie ze Sky News.

Szef resortu ds. brexitu przyznał, że nie może zagwarantować, iż nie dojdzie do żadnych zakłóceń w funkcjonowaniu rynku, które mogłyby doprowadzić do krótkoterminowych braków produktów lub wzrostu cen, co - jak zaznaczyło Sky News - w okresie przed świętami Bożego Narodzenia byłoby szczególnie uciążliwe.

Kluczowe negocjacje z UE poprowadzi nowy premier i lider Partii Konserwatywnej, który zastąpi ustępującą pod koniec lipca szefową rządu Theresę May.

Obaj kandydaci na jej następcę - były minister spraw zagranicznych Boris Johnson i obecny szef dyplomacji Jeremy Hunt - zadeklarowali, że choć liczą na wypracowanie nowego porozumienia, to w razie braku istotnych ustępstw ze strony UE są gotowi doprowadzić do bezumownego brexitu. Ostrzegali przy tym przed politycznymi konsekwencjami dalszego opóźniania wyjścia ze Wspólnoty.

Nowego premiera wybierze korespondencyjnie około 160 tys. członków rządzącej Partii Konserwatywnej, którzy karty do głosowania powinni otrzymać w pierwszym tygodniu lipca. Czas na oddanie głosu upływa 22 lipca, a wyniki powinny zostać ogłoszone dzień później. Nowy lokator wprowadzi się na Downing Street prawdopodobnie 24 lipca.

Wielka Brytania powinna opuścić UE najpóźniej 31 października br.

>>> Czytaj też: Czy von der Leyen będzie miała wpływ na brexit? Media są podzielone

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj