Według "Timesa" Johnson przerwał trwającą kampanię wyborczą w walce o zastąpienie odchodzącej Theresy May, aby spotkać się m.in. ze swymi konkurentami z wcześniejszych etapów rywalizacji - ministrem środowiska Michaelem Govem i szefem MSW Sajidem Javidem.

Spekuluje się, że Gove - który ostro ścierał się z Johnsonem w trakcie debat telewizyjnych i powstrzymał go przed ubieganiem się o stanowisko premiera w 2016 roku - ma utrzymać obecną pozycję, a Javid, były dyrektor zarządzający Deutsche Banku w Wielkiej Brytanii, może nawet objąć ministerstwo finansów, stając się pierwszą osobą wywodzącą się z mniejszości etnicznej na tym stanowisku.

Najbliżsi doradcy polityka rozpoczęli już przymiarki pod kątem wszystkich 109 ról ministerialnych w nowym rządzie - dodaje dziennik.

Reklama

W piątek pierwsi członkowie Partii Konserwatywnej powinni otrzymać karty do głosowania na następcę May na stanowisku lidera ugrupowania i nowego premiera Wielkiej Brytanii. Badania wśród sympatyków torysów wskazują, że historycznie większość osób oddaje głosy niemal od razu po otrzymaniu karty, co - jak zaznaczają media - oznacza, że kolejne 72 godziny mogą być decydujące dla całego procesu.

Jednocześnie oficjalnego poparcia udzielił Johnsonowi konserwatywny dziennik "Daily Telegraph", nazywając go "Panem Brexitem" i apelując o to, aby "otrzymał szansę na jego zrealizowanie".

Gazeta przypomniała, że "jednym z kandydatów jest mężczyzna, którego nasi czytelnicy znają bardzo dobrze", przypominając, że w 1989 roku wysłała 24-letniego wówczas Johnsona do Brukseli, gdzie był korespondentem opisującym działanie Unii Europejskiej.

Jak zaznaczono, w jego korespondencjach można "śledzić proces tego, jak coraz bardziej staje się zdziwiony, sfrustrowany i rozdrażniony unijną biurokracją opętaną chęcią ograniczenia Wielkiej Brytanii", uznając w końcu, że najlepszym rozwiązaniem byłoby opuszczenie Wspólnoty. "W ciągu lat wielu naszych czytelników doszło do tego samego wniosku" - podkreślono.

Polityk do dzisiaj pisze cotygodniowe felietony dla dziennika, za które otrzymuje 275 tys. funtów (1,3 miliona złotych) rocznie.

"Johnson jest +Panem Brexitem+: to on zidentyfikował problem, stał na czele kampanii za wyjściem z UE i wygrał referendum z 2016 roku. Teraz ma szansę, aby wyrwać ten projekt z rąk polityków, którzy prawie go zniszczyli przez swoją opozycję wobec niego lub nieudolność" - zaznaczono.

Dziennik skrytykował także drugiego z kandydatów, obecnego szefa MSZ Jeremy'ego Hunta, przypominając, że "głosował w referendum za pozostaniem we Wspólnocie i nie zobowiązał się w stu procentach do wyjścia w terminie 31 października - niezależnie od tego, czy wypracujemy umowę, czy nie". Jak jednak uznano, "powinien on mieć jasną przyszłość na najwyższych stanowiskach w przyszłym rządzie".

Jednocześnie jednak tabloid "The Sun" ujawnił, że w przeszłości szefowie służb specjalnych mieli wątpliwości dotyczące Johnsona, które doprowadziły do tego, że nie otrzymywał pełnych informacji w obawie o to, że może je przypadkiem ujawnić. Jak zaznaczono, ostatecznie polecenie o ograniczeniu szczegółowości jego briefingów zostało wydane przez May.

Gazeta zaznaczyła, że te doniesienia "zmuszają do postawienia poważnych pytań dotyczących relacji Johnsona z szefami służb, gdyby za trzy tygodnie został premierem Wielkiej Brytanii".

Członkowie Partii Konserwatywnej będą głosowali w sprawie następcy May do 22 lipca, a wynik powinien być ogłoszony następnego dnia. Nowy premier najprawdopodobniej obejmie stanowisko 24 lipca, po cotygodniowej sesji pytań i odpowiedzi, która będzie dla May okazją do pożegnania się z urzędem.

Dla nowego szefa rządu pierwszym wyzwaniem będzie szybkie wznowienie rozmów z Unią Europejską i wypracowanie kompromisu dotyczącego warunków opuszczenia Wspólnoty przed ustalonym na 31 października terminem brexitu.

>>> Czytaj też: Jak nowi liderzy UE wpłyną na proces brexitu?