Wróbel: Po co stawać po stronie prawdy [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
13 lipca 2019, 17:00
szkoła
szkoła/ShutterStock
Gdyby Anna Zalewska, będąc szefową resortu edukacji, była dymisjonowana po każdej swojej wypowiedzi, która wywoływała medialną burzę, mogłaby sobie tymi urzędowymi aktami odwołania wytapetować salon. Jak wiemy – wylądowała w Brukseli.

Wypchnięcie z rządu wiceministra nauki Andrzeja Stanisławka za jedno zdanie dla dziennikarza, w nieautoryzowanej rozmowie, zdanie zresztą dość blade, szokuje. Nawet jeśli w jego wypowiedzi pobrzmiewa nuta komorowszczyzny (były prezydent sugerował wyjazd młodym za granicę, Stanisławek też).

Oczywiście pamiętamy o kontekście: PiS, dla ucieszenia Jarosława Kaczyńskiego, narobił w szkołach wielkiego bałaganu, zaś autorkę chaosu wynagrodził. Pośrednie wskazanie przez wiceministra szkolnictwa wyższego, że plan likwidacji gimnazjów ma pewne niedoskonałości, wystarczyło, by z ulgą wskazać na winnego irytacji rodziców. Nie będzie nim mało zresztą rozumiejąca, co naprawdę zrobiła, spółka Kaczyński – Zalewska, lecz Stanisławek. Zwłaszcza że przewodniczący jego partii, Jarosław Gowin, próbuje ostatnio podkreślać własną autonomię (w cokolwiek dwuznaczny sposób, czyli poprzez przemawianie bardziej pisowskim językiem niż premier Morawiecki). Tak? To masz, pac! I nie ma już twojego człowieka!

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj